Strona Główna

Konferencja Uniosceptyczna AD 2003

Konferencja eurosceptyków

Witryna Kary Śmierci

 

Poczytaj Mamie o SLD:
My z "ezelde", my z "ezelde", reakcji (prawnej) nie boim siem!
Bo nie jest ważne, że towarzysz specjalny Ryszard Bieszyński czy towarzyszka wielokrotnie usłużnie pufficznie zasłużona Jakubowska mają przejściowe systemowe kłopoty - nadanie medali za aktywną współpracę JW posłowi Stanisławowi Kopciowi i marszałkowi regionalnemu szczecińskiemu Zygmuntowi Meyerowi z (M)Policją Obywatelską - ma swoją wymowę! Ale niestety nie zostali wciągnięci na listę współpracowników "granatowej policji" przez "demokratów.pl"!
Wysłane poniedziałek, 25, lipca 2005 przez Krzysztof Pawlak

Cytat podstawowy: "Obiektywnie socjaldemokracja jest umiarkowanym skrzydłem faszyzmu"Józef Stalin (Np.Onet.pl)


Poczytaj Mamie o PZPR/SLD: My z "ezelde", my z "ezelde", reakcji (prawnej) nie boim siem! ...bo wszystkich przeceiż nie wsadzą - nawet jeśli "wszyscy" to jedynie "wszyscy" w Opolu!

Poczytaj Mamie o SLD: My z "ezelde", my z "ezelde", reakcji (prawnej) nie boim siem! ...bo towarzysze z Opolszczyzny pokazują nam swym świetlanym przykładem, jak NIE należy współpracować z organami ścigania...

 

"Dlaczegoś biedny? Boś głupi. Dlaczego głupiś? Boś biedny". Ta znacząca synteza polskiej rzeczywistości, od kilkudziesięciu lat nieustannie aktualna, nie dotyczy oczywiście grupy jaśnie Partią oświeconych wielkorządców obecnej PRL-bis, którzy nieprzerwanie sprawują czynną i oczywiście oświeconą władzę od momentu zainstalowania ich i ich wybitnych kamratów przez wojska okupacyjne ZSRS na stolcach Polskiej Republiki Ludowej. Niemniej zdarzają się wśród kolejnych ekip namiestniczych co pewien cykliczny czas paroksyzmy, spowodowane potrzebą wymiany co bardziej skompromitowanych urzędników lub zakończenia procesów prowadzących do rekonfiguracji sceny polityczno-gospodarczej po myśli nowych udzielnych administratorów "mas zamieszkujących region pomiędzy Tysiąc... Niemcami a Matiuszką Rossiją". W ten sposób można co pewien czas zostać świadkiem odsłon zakulisowych gier wśród elementów najwyższych rangą specjalną sfer aparatu post(?)komunistów. Tą drogą docierają do szerokich rzesz odbiorców serwisów informacyjnych (tym razem - Onet.pl 25.07.2005 r.) informcje o rezultatach ułomnych mimo wszystko działań instytucji życia publicznego w rodzaju komisji śledczej ds. tzw. afery Orlenu. Najnowsze doniesienie agencyjne zaznajamia nas z pobocznym wynikiem "śledztwa parlamentarnego", które ujawnia typowego kozła ofiarnego z kręgu SS PRL, czyli Służb Specjalnych obecnego tworu administracyjnego na części terenu RP, bo oto zostały sformułowane zarzuty pod adresem towarzysza specjalnego, płk. SS PRL Ryszarda Bieszyńskiego, który "jest podejrzany o przekroczenie uprawnień służbowych w związku z zatrzymaniem w 2002 roku ówczesnego szefa PKN Orlen Andrzeja Modrzejewskiego.
Prokuratura Okręgowa w Katowicach, która postawiła mu zarzuty, uważa też, że podżegał on do przekroczenia uprawnień innych funkcjonariuszy publicznych i nakłaniał ich do bezprawnego pozbawienia wolności Modrzejewskiego. Podejrzany nie przyznał się do winy. »Generalnie mówiąc, jest to zarzut przekroczenia uprawnień służbowych przez Ryszarda B. oraz podżegania do przekroczenia uprawnień służbowych innych funkcjonariuszy publicznych, jak również podżegania tych innych funkcjonariuszy publicznych do bezprawnego pozbawienia wolności Andrzeja Modrzejewskiego 7 lutego 2002 roku« - powiedział prokurator Balas. (...)
Za przekroczenie uprawnień służbowych Bieszyńskiemu może grozić do 3 lat więzienia, za podżeganie do bezprawnego pozbawienia wolności - do pięciu lat.
Jak poinformował Robert Szczepkowski z zespołu prasowego ABW, Bieszyński poprosił o zwolnienie ze służby w Agencji, którą to prośbę uwzględnił szef ABW i od 21 lipca jest już poza służbą.
»20 lipca po rozmowie z szefem ABW Andrzejem Barcikowskim Bieszyński złożył raport o bezzwłoczne odejście ze służby, który to raport został przyjęty« - powiedział Szczepkowski.
Rzecznik zaprzeczył spekulacjom mediów, że decyzja miała związek ze sprawą zwolnienia z zatrzymania Edwarda M., wskazanego jako zleceniodawca zabójstwa b. szefa policji gen. Marka Papały przez jednego z członków tzw. klubu płatnych zabójców z Gdańska.
Czwartkowa »Rzeczpospolita« napisała, że Bieszyński »żądał od prokuratorów, by nie stawiali zarzutów Mazurowi i tłumaczył, że polonus jest pod kontrolą służb«. W odpowiedzi ABW opublikowała komunikat, że Bieszyński nigdy nie przekonywał prokuratury o niewinności Edwarda M. Sprawę zwolnienia M. po przesłuchaniu w 2002 roku bada opolska prokuratura okręgowa).
Do prokuratury wzywani byli m.in. były premier Leszek Miller i ministrowie z jego rządu: Wiesław Kaczmarek, Zbigniew Siemiątkowski i Barbara Piwnik. Niektórzy świadkowie zeznawali po wiele razy. (...)
W kwietniu ub. roku »Gazeta Wyborcza«, powołując się na Kaczmarka - byłego ministra skarbu - doniosła, że szefa PKN Orlen zatrzymano za wiedzą premiera Millera, by uniemożliwić zawarcie wartego 14 mld zł kontraktu na dostawę ropy naftowej. Dawał on firmie J&S wyłączność na dostawy rosyjskiej ropy dla PKN Orlen, co miało zagrażać bezpieczeństwu energetycznemu kraju (...)".

Towarzysz specjalny Bieszczyński - jak wynika z tej i mnóstwa innych informacji przeciekających do publicznej notacji - najwyraźniej nie powodował się własną inicjatywą - ale te spekulacje jak na razie muszą pozostać w sferze domyślności PT Publiczności nieustannie zdumionej kolejnymi rewelacjami ujawnianymi w odcinkach opery mydlanej z najwyższych sfer czynowników PRL-bis...
Do 1234. odcinka tego serialu należy również akt poświęcony znanej rodzinie Jakubowskich, której męski przedstawiciel został podopiecznym prokuratury opolskiej, zaś żeński jego partner (tutaj stosować należy wytyczne ministerki Środy w tym przypadku odnoszące się do uwzględniania feminazistycznego słownictwa w stosunku do przedstawicieli i przedstawicielek środowiska post[?]komunistycznego, czego niestety nie trzymają się bezwzględnie wszystkie ośrodki medialnego rażenia) przechodzi czyściec przed prokuraturą białostocką, gdzie "trzy godziny trwało przesłuchanie (...) byłej wiceminister[ki - przyp. ASME] kultury, posłanki Aleksandry Jakubowskiej.
Przed tygodniem prokurator postawił jej zarzut przekroczenia uprawnień i działania na szkodę interesu publicznego przez bezprawne dokonanie zmian zapisów w rządowym projekcie nowelizacji ustawy o rtv.
Po wyjściu z prokuratury posłanka pytana, czy złożyła wyjaśnienia, powiedziała dziennikarzom, że »odpowiadała na pytania prokuratora«. Dodała, że »prokurator usłyszał to, co chciał«.
Rzecznik PA Janusz Kordulski poinformował, że Jakubowska odmówiła składania wyjaśnień, ale rzeczywiście odpowiadała na pytania prokuratora. (...) Jakubowskiej grozi kara od 3 miesięcy do 5 lat więzienia. Według prokuratury, Jakubowska miała usunąć z artykułu 29 projektu ustawy medialnej przyjętego przez Radę Ministrów na posiedzeniu 19 marca 2002 roku jeden z ustępów i zmienić treść innego tak, że projekt uniemożliwiałby prywatyzację telewizji regionalnej. Rada Ministrów dopuściła tymczasem możliwość prywatyzacji Polskiej Telewizji Regionalnej SA po uprzednim uzyskaniu zgody ministra skarbu. Działanie Jakubowskiej prokuratura oceniła jako działanie przez byłą wiceminister kultury na szkodę interesu publicznego. (...) Kordulski pytany o to, czy prokuratura prowadzi w tej chwili czynności dotyczące sprawdzenia informacji "Gazety Wyborczej", która pisała na początku lipca, że »rząd Leszka Millera wyprodukował trzy dokumenty, które miały zatuszować działanie Jakubowskiej«, powiedział, że »nie słyszał« o tym, by prokurator się tym zajął, choć nie wykluczył, że tak się może stać, bo śledztwo jest »otwarte«.
Śledztwo dotyczące ustawy medialnej Prokuratura Apelacyjna w Białymstoku prowadzi od ubiegłego roku. Początkowo zajmowała się tylko wątkiem usunięcia z projektu ustawy o RTV słów »lub czasopisma«, a obecnie - całym procesem legislacyjnym tego dokumentu, aż do wniesienia go pod obrady Rady Ministrów.
Jakubowska jest jak dotąd czwartą podejrzaną w tym śledztwie. Zarzuty postawiono także trzem innym osobom: Janinie S., byłej prawniczce Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, Iwonie G. (wciąż tam pracującej) oraz Tomaszowi Ł. z Ministerstwa Kultury. Wszyscy nie przyznają się do winy.
Trójce podejrzanych - poza Jakubowską - zarzucono, że 25 marca 2002, »działając wspólnie i w porozumieniu«, przerobili rządowy projekt nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji, przyjęty na posiedzeniu Rady Ministrów 19 marca 2002 roku. Chodziło o usunięcie z treści art. 36, ust. 3 pkt 1 tej ustawy wyrazów »lub czasopisma«. Brak tych słów w ustawie oznaczał, że wydawcy czasopism mogliby kupić ogólnopolską telewizję, a wydawcy dzienników - już nie" - o czym melduje serwis Ont.pl z dnia dzisiejszego, tj. 25.07.2005 r.

Dla kontrapunktu została w tym samym dniu podana nad wyraz szczęśliwa i przyjemna relacja z odnawiającego się święta współpracy szerokich rzesz Jawnych Współpracowników aparatu administracyjnego z karną i karzącą ręką Partii, czyli Milicją Obywatelską, obecnie użytecznie przemianowaną na Policję Państwową - w nawiązaniu do już nie tak powszechnie potępianego modelu z czasów "sanacyjnej" II Rzeczypospolitej "policji granatowej", będącej podporą "faszystowskiego reżimu" (jak opiewali w swych enuncjacjach propagandyści PZPR-owscy) władającej Polską w tamtych złych dla komunistów czasach. Oto JW PZPR/SLD doznają uroczystej chwały publicznej za swą skromną działalność na niwie enigmatycznej współpracy z Policją, o czym podaje do wiary serwis INTERIA. PL 25.07.2005 r.:

Złote medale za zasługi dla policji wręczono dwóm szczecińskim prominentnym działaczom SLD - posłowi Stanisławowi Kopciowi, który jakiś czas temu cudem uniknął prokuratorskich zarzutów, oraz marszałkowi Zygmuntowi Meyerowi.
Kto i za co przyznał te odznaczenia? Jak sprawdził reporter RMF medale zawisły na piersiach działaczy dzięki szefowi MSWiA, ale rekomendacji udzieliła im komenda wojewódzka.
- Kopeć przez lata aktywnie współpracował z policją; zawsze można było liczyć na jego pomoc - mówi Anna Lewandowska-Kasprzycka. W czym dokładnie się przysłużył, tego jednak już nie ujawniła.
Równie wielkie zasługi dla policji ma marszałek Zygmunt Meyer. - To dzięki jego poparciu był możliwy zakup narkotestów - wyjaśnia Lewandowska- Kasprzycka. Poza tym zawsze można było liczyć na jego poparcie - dodaje. A konkrety? Brak. Warto jeszcze dodać, że narkotesty kupiono za pieniądze podatników. (...)".

Powyższy stereotyp został ułożony i zapoznany dla polskiego społeczeństwa przez wiele lat współpracy komunistów z ich formacją formalnie zalegalizowaną bandycką - Milicją Obywatelską. Dlatego tak niezwykle brzmi kontrarchetyp wywiedziony z zupełnie innych ram, gdzie tym razem nie mogą zaistnieć żadni przedstawiciele komunistycznej proweniencji czy ich współpracownicy z okolic "różowych", dziś określani mianem "demokratów.pl", podobnie jak to było w latach 40. minionego wieku, gdy "demokratami" byli wyzywani wszyscy współpracownicy - Jawni i Tajni - stalinowskiego porządku totalitarnego, prowadzący walkę zbrojną z polskim społeczeństwem. Teraz - po wielu dziesiątkach lat - przywraca się właściwe znaczenie pojęciom, o czym donosi swoim czytelnikom bardzo już pluralistyczna w swoich wyborach ideowych gazeta "Rzeczpospolita" z dnia dzisiejszego, tj, 25.07.2005 r.

"Izrael uhonorował granatowego policjanta
To się nie mieści w stereotypie


Bronisław Marchlewicz, podczas wojny komendant otwockiego komisariatu polskiej granatowej policji podporządkowanej niemieckim okupantom, dostał pośmiertnie tytuł Sprawiedliwego wśród Narodów Świata, przyznawany przez Izrael osobom, które ratowały Żydów w czasie okupacji
Wczoraj w Teatrze Żydowskim w Warszawie ambasador Izraela David Peleg wręczył dyplom i medal od Instytutu Yad Vashem synowi odznaczonego, Zbigniewowi Marchlewiczowi, emerytowanemu redaktorowi »Rzeczpospolitej«. Byliśmy świadkami jego starań o przywrócenie czci ojcu więzionemu w czasach stalinowskich. Wczoraj komendant główny policji generał Leszek Szreder powiedział: - Jesteśmy dumni, że Bronisław Marchlewicz był jednym z nas.
Wśród 6 tysięcy polskich sprawiedliwych (jedna trzecia wszystkich odznaczonych) Marchlewicz jest trzecim »granatowym policjantem«. - To się nie mieści w stereotypie - mówi dyrektor Teatru Żydowskiego Szymon Szurmiej. - »Granatowy policjant byłby ostatnią osobą, do której zwróciłabym się o pomoc« - wyznała Hanna Kamińska-Goldfeld, przemawiająca w imieniu kuzynki ocalonej przez Marchlewicza, czteroletniej wówczas Marii Osowieckiej. To na jej wniosek Yad Vashem odznaczył policjanta. Pomógł on też innym Żydom. Rozkazał wypuścić grupę schwytanych w obławie. Udaremniał donosy szmalcowników. Ostrzegał osoby przechowujące Żydów. Opiekował się klasztorem Elżbietanek, które ocaliły kilkudziesięcioro dzieci z getta. Był żołnierzem Kadry Polski Niepodległej, Korpusu Bezpieczeństwa i Armii Krajowej.
Przypadek Bronisława Marchlewicza i dwóch innych odznaczonych przez Yad Vashem policjantów, Wacława Nowińskiego z Warszawy i Władysława Cieśli z Tarnobrzeskiego, każe zrewidować stereotyp o »granatowej policji«, w której oprócz kolaborantów było też wielu takich jak oni bohaterów".

I tą czystą ideologicznie oraz pomyślną dla oczywistego nieodległego zwycięstwa wyborczego (ale zaledwie wśród swoich tylko subskrybentów) "ezelde" informacją powinny kończyć się wszystkie wiadomości z dzisiejszego dnia, nawet jeżeli członki "ezelde" nie zostali mianowani do godności Jawnych Współpracowników "policji granatowej", której wydzielona część zwana "defensywą" operowała w okresie II RP przeciw komunazistycznym jaczejkom będącym zalążkami dzisiejszej "ezelde"...

...pod patronatem dzisiejszego dnia ze strony św. Krzysztofa - co oczywiście nie ma żadnego znaczenia dla stosujących zasadę Pompejuszową "navigare necesse est"...


Użytkownik:
E-mail:
Hasło:

Komentarz:

 

Komentarze pozostają własnością ich twórców - redakcja ASME nie bierze za nie odpowiedzialności.

powrót do strony głównej ASME