Strona Główna

Konferencja Uniosceptyczna AD 2003

Konferencja eurosceptyków

Witryna Kary Śmierci

 

Państwo zamiast korporacji - Krzysztof Mazur Wysłane sobota, 2, lipca 2005 przez Krzysztof Pawlak

Właśnie sejm z inicjatywy PiS-u przegłosował zmiany w ustawach o zawodach prawniczych motywując nowelizacje koniecznością większej konkurencji w ww. zawodach i większą dostępnością do usług prawniczych. W związku z tym, że o problemie pisałem niedawno (tekst poprzedni), przy okazji tego wydarzenia warto odnotować przynajmniej dwie sprawy. Po pierwsze: zmiana prawa dość dobrze ilustruje podejście posłów PiS-u do spraw rynku niezależnie od obszaru życia, którego one dotyczą, gdyż przegłosowane ustawy przenoszą część dotychczasowych kompetencji z samorządu zawodowego na instytucje państwowe, a trudno oczekiwać, by minister sprawiedliwości był w sprawach np. naboru na aplikacje bardziej "sprawiedliwy" niż korporacje prawnicze. To, że w komisjach egzaminacyjnych zamiast radców i adwokatów zasiądą ministerialni urzędnicy - również nie gwarantuje lepszego doboru kandydatów, a można przypuszczać, że za chwilę pojawią się doniesienia o przypadkach korupcji i nadużyciach, które środowisko korporacyjne będzie dodatkowo z lubością nagłaśniać.
Ponadto tzw. otwarcie zawodów tak naprawdę wcale nie jest żadnym otwarciem, gdyż prawdziwe otwarcie zawodów i to nie tylko prawniczych polega na poddaniu wykonujących określone usługi rynkowej konkurencji, a jakość świadczonych usług i szeptana reklama szybko zweryfikują chętnych do bycia adwokatem, radcą, notariuszem, rzeczoznawcą, nadzorcą budowlanym, aptekarzem itp., itd. Co do tego, że zawsze będą tacy, którzy mimo swoich oczywistych niekompetencji zechcieliby komuś wyświadczyć jakąś usługę (czytaj: zaszkodzić), nie stanowi argumentu za korporacyjną lub państwową kontrolą, gdyż i w korporacjach funkcjonują ewidentni indolenci, o czym praktycznie każdy miał się okazję przekonać skorzystawszy z usługi notariusza, adwokata, radcy, lekarza, rzeczoznawcy, kierownika budowy itp. Tak jak korporacje wcale nie gwarantują lepszej jakości świadczenia usługi (a czasami stanowią nawet - jak w przypadku samorządu lekarskiego - pretekst dla "krycia" ewidentnych błędów w sztuce "koncesjonowanych" specjalistów), tak nie zagwarantuje tego również kontrola ministerialna, jednakże ten oczywisty argument nie przekonuje z pewnością naszych państwowców.
Co ciekawe: uchwalone zmiany mogłyby - wbrew intencjom jego projektantów - w niektórych sytuacjach nawet pogarszać relacje na rynku pracy, gdyż np. można sobie wyobrazić, że przepis o możliwości nabycia uprawnień po pięciu latach praktyki w kancelarii skutkowałby tym, że po przepracowaniu czterech lat taki potencjalny konkurent na rynku pracy zostałby przez kancelarię zwolniony, a na jego miejsce zatrudniłby się świeżo upieczony absolwent. Ponadto taki zwolniony, aby uniknąć z tego powodu szykan w innej kancelarii, musiałby ukrywać swój dotychczasowy staż, a z drugiej strony czy składanie fałszywych oświadczeń przystoi późniejszym pełnoprawnym jurystom?
Drugą sprawą, który wyszła przy okazji głosowania, to praktycznie jednogłośny sprzeciw wobec zmian ze strony posłów LPR i niestety po uzasadnieniu przedstawionym przez mecenasa Kotlinowskiego widać, że sprzeciw ten nie wynikał z przesłanek opisanych powyżej, lecz z przyczyn, delikatnie mówiąc, pozamerytorycznych.
Przekonuje o tym ten fragment wystąpienia posła Kotlinowskiego: "Nie ma pracy w Polsce. Nie jest tak, że są enklawy dobrobytu, że kancelarie prawnicze opływają w dostatki. (...) Większość adwokatów odczuwa również dzisiaj pauperyzację całego polskiego społeczeństwa", z którego wynika, że chodzi o zachowanie korporacyjnych przywilejów mających przełożenie na dyktowane przez prawników warunki płacowe, a nie o dobro "spauperyzowanego" społeczeństwa. Z drugiej strony każdy zapewne zna "spauperyzowanych" górników, hutników, urzędników, pracowników PKP, nafciarzy z Orlenu i posłów - więc co będziemy im żałować. Spauperyzowane społeczeństwo złoży się również na spauperyzowanych adwokatów.
W wystąpieniu posła można było znaleźć także niezamierzone akcenty tragikomiczne, jak ten fragment, w którym przekonywał "z tej trybuny trzeba przypomnieć wszystkich adwokatów, notariuszy, później też radców prawnych, którzy swoją wiedzą, doświadczeniem budowali siłę i potęgę państwa polskiego..." Oczywiście nie chodzi o to, że minionym stuleciu, a nawet w okresie przedrozbiorowym (vide pamiętniki Kitowicza i innych) nie było dobrych i uczciwych prawników, tylko o ową "siłę i potęgę państwa polskiego".
Poseł stwierdził również, że "najlepsze prawo to prawo, które powstaje ewolucyjnie, prawo, które potrafi dostrzec mądrość naszych starszych kolegów, a my wczytujemy się w to prawo i dodajemy do niego to, co uważamy dzisiaj za słuszne, ale bez rewolucji, każde rozwiązanie, które gwałtownie zmienia rozwiązania legislacyjne w tak ważnym, newralgicznym obszarze, szkodzi tym rozwiązaniom"
No to cóż, idąc za radą posła wczytujmy się nasze prawo i nie dziwmy się później dlaczego tak niewiele zmieniło się od czasu PRL-u!

Krzysztof Mazur



# 1
Użytkownik: Anonymous Unregistered
E-mail: N/A
Data: niedziela, 3, lipca 2005
ip: 83.31.47.227
Komentarz
Pana Mazura odsyłam do wypowiedzi na e-upr nt. ustawy o adwokaturze oraz do samego tekstu dokumentu , bo wypisuje bzdury bez znajomości pzryjetego przez Sejm prawa. A co ważne ro bi szkodę ideii liberalizmu. Nie po raz pierwszy zresztą.


Użytkownik:
E-mail:
Hasło:

Komentarz:

 

Komentarze pozostają własnością ich twórców - redakcja ASME nie bierze za nie odpowiedzialności.

powrót do strony głównej ASME