| Zatruta marchewka - artykuł stanisława Michalkiewicza Wysłane poniedziałek, 14, marca 2005 przez Krzysztof Pawlak |
Kiedy przyglądamy się funkcjonowaniu naszego państwa, zwłaszcza rządzonego przez uczestników umowy "okrągłego stołu", nietrudno dojść do wniosku, że dopiero teraz przedwojenna satyra autorstwa Tadeusza Dołęgi-Mostowicza "Kariera Nikodema Dyzmy" nie jest żadną karykaturą, tylko realistycznym przedstawieniem rzeczywistości. Treścią wspomnianej powieści jest oszałamiająca kariera prowincjonalnego gbura, który, dzięki szczęśliwemu przypadkowi i qui pro quo, zostaje ulubieńcem salonów i zdobywa zaufanie niejakiego Kunika, grandziarza i hohsztaplera. Nikodem Dyzma, epatując trzymających władzę durniów i dyletantów podsuniętymi przez szczwanego Kunika pomysłami geszeftów, zyskuje reputację wielkiego ekonomisty i propozycję objęcia stanowiska premiera rządu. Po zeznaniach Marka Dochnala i Grzegorza Wieczerzaka przed sejmowymi komisjami śledczymi trudno nie dostrzec podobieństwa do kariery Nikodema Dyzmy zarówno w przypadku prezydenta Kwaśniewskiego, jak i premiera Belki. Oczywiście przy tych podobieństwach mogą być i różnice. Powieściowy Dyzma przywiódł w końcu szczwanego Kunika do zguby. Czy teraz będzie odwrotnie i to Kunikowie w osobach, dajmy na to panów Kulczyka, Dochnala, czy Wieczerzaka, przywiodą do zguby naszych Nikodemów Dyzmów? | # 1 | |
| Użytkownik: | Anonymous Unregistered |
| E-mail: | loom@tlen.pl |
| Data: | czwartek, 17, marca 2005 |
| ip: | 153.19.43.33 |
| Komentarz | |
| Jak sobie przypominam historię, to poza królami dziedzicznymi rządzą wyłącznie panowie dyzmowie. Po to ten system wymyślono żeby 'było dyzmów wielu'. Idąc za geniuszem Mickiewicza, dyzma powiada: "nazywam się milijon bo za miljony kradnę i cierpię niepotrzebne delegacje zagraniczne".
|
|
Komentarze pozostają własnością ich twórców - redakcja ASME nie bierze za nie odpowiedzialności.