Publicystyka Antysocjalistycznego Mazowsza

Ostatni rozkaz gen. Leopolda Okulickiego "Niedźwiadka"
"Na rozwiązanie Armii Krajowej" - artykuł Tadeusza M. Płużańskiego
Wysłane czwartek, 3, marca 2005 przez Krzysztof Pawlak

Rozwiązanie Armii Krajowej nastąpiło 19 stycznia 1945 r. Pół roku później, 1 lipca 1945 r., to samo uczyniła Rada Jedności Narodowej i Delegatura Rządu na Kraj. Cztery dni później państwa zachodnie przestały uznawać jedyny legalny Rząd RP w Londynie. Nie sposób jednak w tym miejscu nie cofnąć się pięć lat wcześniej i nie przypomnieć, jak i kiedy doszło do powołania Armii Krajowej i jej poprzedników - Służby Zwycięstwu Polski i Związku Walki Zbrojnej. Przypominać musimy tym bardziej, że do dziś często przedstawia się kłamliwą wersję wydarzeń. W warszawskim dodatku "Rzeczpospolitej" w krótkiej notce znajdujemy nieprawdziwą informację: "14 lutego przypada 63. rocznica powstania Armii Krajowej", tak jakby AK powstała 14 lutego 1942 r.

Tymczasem początek tworzenia struktur wojskowych, które potem przemianowano na Armię Krajową przypada na 27 września 1939 r., kiedy w Warszawie, na kilkanaście godzin przed kapitulacją grupa oficerów Wojska Polskiego zawiązała pierwszą konspiracyjną organizację niepodległościową - Służbę Zwycięstwu Polski, zalążek AK. Jej Komendantem Głównym został gen. dyw. Michał Karaszewicz-Tokarzewski. 13 listopada 1939 r. SZP przekształciła się, rozkazem Naczelnego Wodza Polskich Sił Zbrojnych gen. Władysława Sikorskiego w Związek Walki Zbrojnej z gen. Kazimierzem Sosnkowskim na czele. 30 czerwca 1940 r. gen. Sikorski nakazał utworzenie Komendy Głównej ZWZ w Kraju i mianował Komendantem Głównym ZWZ płk. Stefana Roweckiego.
Rozkazem Naczelnego Wodza z 14 lutego 1942 r. ZWZ został przemianowany na Armię Krajową. Nie były to zatem narodziny AK, a jedynie zmiana nazwy. Z organizacji kadrowej powstała organizacja masowa - największa europejska podziemna armia. Działała na obszarze państwa polskiego w granicach RP sprzed 1 września 1939. Stanowiła integralną część Sił Zbrojnych RP i podlegała Naczelnemu Wodzowi oraz rządowi Rzeczypospolitej Polskiej na Uchodźstwie. Komendant Główny AK był jedynym, upełnomocnionym przez rząd dowódcą wszystkich krajowych sił zbrojnych (z wyjątkiem Armii Ludowej, która była agenturą Moskwy, jak to dobitnie nazywa historyk Piotr Gontarczyk w swojej ostatniej, recenzowanej przez "Biuletyn" książce "Polska Partia Robotnicza. Droga do władzy 1941-1944"), miał jednak dużą samodzielność w kierowaniu całością życia Polski Podziemnej. Podstawowym zadaniem AK było prowadzenie walki o odzyskanie niepodległości, której zwieńczeniem był wybuch powstania narodowego w okresie militarnego załamania Niemiec.
Wraz z powstaniem Służby Zwycięstwu Polsce zaczęło się rodzić Polskie Państwo Podziemne. Obok konspiracyjnych sił zbrojnych w okupowanym kraju działały bowiem struktury cywilne. Najwyższą władzę sprawował Delegat Rządu na Kraj kierujący podziemnym aparatem administracji cywilnej - Delegaturą Rządu. Działała ona na szczeblu centralnym, w województwach i powiatach na całym obszarze II Rzeczypospolitej.

WALKA TRWA

Rozwiązanie Armii Krajowej 19 stycznia 1945 r. nie oznacza jednak, że walka o wolność i niepodległość Polski zakończyła się. Nasuwają się inne porównania. Upadek Warszawy we wrześniu 1939 r. i wyjazd władz RP do Rumunii też nie oznaczał końca walk. Klęska Powstania Warszawskiego nie była zakończeniem działalności niepodległościowej. Można sięgnąć jeszcze dalej w głąb historii - walki poszczególnych oddziałów trwały jeszcze kilka miesięcy po uwięzieniu ostatniego przywódcy Powstania Styczniowego Romualda Traugutta.
Niektórzy historycy (np. Wojciech Roszkowski) uważają rozkaz ostatniego komendanta Armii Krajowej gen. Leopolda Okulickiego "Niedźwiadka" o rozwiązaniu AK za kontrowersyjny. Czy jednak owego 19 stycznia 1945 r. mogło stać się inaczej?
Jeszcze tliły się ruiny Warszawy po upadku Powstania, które nie dostało wsparcia ze strony Sowietów. Armia Czerwona ruszyła do natarcia po prawie pół roku oczekiwania na klęskę Polaków. Za "wyzwolicielami" wkraczało NKWD i UB. Kiedy walka z okupantem niemieckim jeszcze trwała, rozpoczynała się druga okupacja - sowiecka, naznaczona ponownymi represjami i wywózkami polskich patriotów na Wschód. Wobec nowego, masowego terroru szwankowała z trudem odbudowywana łączność Komendy Głównej zarówno z okręgami AK, jak i z Londynem. Sytuacja międzynarodowa też nie skłaniała do optymizmu.

ZAPLANOWANA DECYZJA

"Z drugiej strony Okulicki doskonale zdawał sobie sprawę z komplikacji, jakie mogłyby nastąpić w przypadku podjęcia otwartej walki zbrojnej z Rządem Tymczasowym [utworzonym przez komunistów za poduszczeniem Moskwy - TMP], a właściwie de facto z Armią Czerwoną. Atakowanie sojusznika aliantów zachodnich przez oddziały podległe Rządowi Rzeczypospolitej w Londynie mogłoby doprowadzić do trudnych do przewidzenia komplikacji politycznych. Formalne rozwiązanie Armii Krajowej potencjalnie stanowiło argument dla władz RP w rozmowach z sojusznikami" - czytamy w książce Andrzeja Przemyskiego "Ostatni Komendant Generał Leopold Okulicki".
W takim momencie narodowej tragedii "Niedźwiadek" nie widział innego wyjścia. Nie był to jednak desperacki krok, ale decyzja zaplanowana (już wcześniej zastanawiano się nad taktycznym rozwiązaniem AK). Myli się ten, kto myśli, że gen. Okulicki chciał zlikwidować struktury Armii Krajowej. W jej miejsce od razu zaczęto tworzyć, pod jego dowództwem, głęboko zakonspirowaną organizację "NIE" ("Niepodległość"). Chodziło zatem o zakończenie działalności jawnej i ponowne przejście do podziemia, aby uchronić w ten sposób struktury przed rozpracowaniem (pamiętać należy, że AK w dużej mierze była już rozpracowana przez Sowietów). Celem było zapewnienie bezpieczeństwa żołnierzom AK, uratowanie przed represjami ludzi, którzy nie przechodzili do "NIE" (była to organizacja elitarna). Z tych samych powodów do konspiracji zeszła też Krajowa Rada Ministrów, Rada Jedności Narodowej i tworzące ją stronnictwa polityczne. Zmęczeni wieloletnią wojną z niemieckim okupantem, Polacy czekali na zmianę sytuacji międzynarodowej, która umożliwi powrót do kraju legalnych władz i odzyskanie niepodległości.

ROZKAZ Z LONDYNU

Mogłoby się wydawać, że "Niedźwiadek" decyzję podjął sam. Tak jednak nie było. Jako Komendant Sił Zbrojnych w Kraju rozkaz otrzymał dwa dni wcześniej od swojego kierownictwa - władz Rzeczypospolitej w Londynie. Rozwiązywanie AK przeprowadzał w porozumieniu z Delegatem Rządu na Kraj Janem Stanisławem Jankowskim.
Rozkaz gen. Okulickiego został opublikowany niezwłocznie - tego samego 19 stycznia 1945 r., w ostatnim, 317. numerze "Biuletynu Informacyjnego".
Nie oznacza to jednak, że Armia Krajowa od razu przestała istnieć. Po pierwsze - rozkaz nie wyznaczał dokładnego terminu rozwiązania oddziałów. Po drugie, choćby z przyczyn technicznych (trudno było od razu zlikwidować tak wielką strukturę, odbywało się to w sytuacji stałego zagrożenia aresztowaniami ze strony Sowietów), musiał to być rozciągnięty w czasie proces. Ponadto - nie wszyscy wykonali rozkaz "Niedźwiadka", do niektórych zgrupowań dotarł on z opóźnieniem, gdy prowadziły walkę z nowym okupantem, inne, wskutek sowieckich aresztowań, zostały rozproszone lub rozbite, a część, np. okręg białostocki odmówił jego wykonania.
Jak pisze Stefan Korboński w książce "Polskie Państwo Podziemne", "około 50.000 [żołnierzy - TMP] złożyło broń, ujawniło się i zostało wywiezione w głąb Rosji. Inni nie posłuchali rozkazu i pozostali wraz z dowódcami w konspiracji w zorganizowanych jednostkach AK, poszukiwani odtąd przez bezpiekę i NKWD. Należał do nich także gen. Okulicki ze sztabem i dowództwem okręgów, które się nie ujawniły. Zrodził się stąd później zarzut, że rozkaz z 19 stycznia 1945 roku był fikcyjny i miał na celu lepsze zakonspirowanie AK. Również wiele oddziałów partyzanckich pozostało w lesie i wkrótce były już uwikłane w walkę z oddziałami bezpieki i wojskami NKWD".

KAŻDY DLA SIEBIE DOWÓDCĄ

Rozkaz gen. Okulickiego z 19 stycznia 1945 r. był koniecznością. Dalsza walka w ramach jednej, wielkiej struktury - największej podziemnej armii świata - nie miała szans powodzenia. Była możliwa w samodzielnych grupach, chociaż na pewno mniej skuteczna. Rozwiązanie AK przyniosło nieunikniony podział i powstanie szeregu niezależnych od siebie organizacji (choć tendencje separatystyczne istniały już wcześniej, np. w listopadzie 1944 r. powstał Narodowy Związek Wojskowy). Sowiecki okupant miał przez to utrudnione zadanie w zdławieniu niepodległościowych dążeń Polaków. Rozkaz "Niedźwiadka" ograniczył skalę represji na żołnierzach Armii Krajowej, ale - jak się później okazało - ogólnej sytuacji zmienić nie mógł. Oczekiwania na III wojnę światową okazały się płonne.
I teraz sprawa najważniejsza - gen. Okulicki zwolnił co prawda żołnierzy AK ze złożonej przysięgi, ale nie zwolnił ich przecież z dalszej służby dla Ojczyzny, wręcz przeciwnie - namawiał ich do tego. Zgodnie ze słowami "Niedźwiadka", każdy miał być dla siebie dowódcą. Tak też się stało. Wielu AK-owców pracowało dalej dla Polski, duża część walczyła z bronią w ręku - ponosząc największą ofiarę - nawet do połowy lat 50.
Dlaczego walczyli dalej? Wiedzieli dobrze, że wyzwolenie kraju spod okupacji niemieckiej było faktycznie nową, tym razem sowiecką okupacją. Jednostki NKWD, w połączeniu z rodzimymi oddziałami UB i KBW, MO i PPR pacyfikowały kraj i krwawo rozprawiały się z polskimi patriotami. Komuniści zdawali sobie sprawę, że przy pomocy legalnych procedur nie mają żadnych szans na przejęcie władzy w Polsce. Zdaniem Jerzego Ślaskiego, nie była to żadna wojna domowa - jak do dziś kłamliwie twierdzi lewica - tylko "gigantyczne polowanie na małe grupy, walczące w odosobnieniu, uzbrojone jedynie w broń lekką piechoty, z góry skazane na klęskę". Z kolei historyk Leszek Żebrowski to co działo się po 1945 r. nazywa - i trudno odmówić mu racji - antysowieckim powstaniem.

SPADKOBIERCY ARMII KRAJOWEJ

Tych, którzy po 1945 r. nie złożyli broni, PRL-owska propaganda nazywała zdrajcami i bandytami. Dziś, w wolnej Polsce, określa się ich mianem "żołnierzy II konspiracji". Ostatni żołnierz Niepodległej - Józef Franczak "Lalek" zginął z rąk SB 21 października 1963 r., wydany przez sąsiadów. Franczak walczył w kampanii wrześniowej. Po wejściu Sowietów dostał się do niewoli, z której udało mu się uciec. Potem stał u boku kolejnych dowódców stworzonego na bazie Armii Krajowej Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość - "Zapory", "Uskoka" i "Wiktora".
"Zaporę" - majora Hieronima Dekutowskiego, komuniści aresztowali i skazali na śmierć w 1948 r. Zaledwie rok dłużej przeżył "Uskok" - kpt. Zdzisław Broński. Otoczony przez UB w bunkrze koło miejscowości Łęczna, zdetonował pod sobą granat. Obaj zostali zadenuncjowani. "Wiktor" - Stanisław Kuchciewicz, ostatni dowódca Franczaka, zginął w lutym 1953 r. Przez następne 10 lat "Lalek" musiał się ukrywać.
Walczyli też inni. Stanisław Sojczyński "Warszyc" rozkaz o kontynuowaniu walki wydał 3 maja 1945 r. Jego Konspiracyjne Wojsko Polskie liczyło ok. 3 tys. żołnierzy. Działało głównie na terenie łódzkiego i kieleckiego, przeprowadzając wiele spektakularnych akcji. 19 kwietnia 1947 r., po zajęciu Radomska, oddziały KWP uwolniły więźniów miejscowego UB. Dla ludowej władzy "Warszyc" był jednym z głównych wrogów, musiał zginąć - rozstrzelano go 17 lutego 1947 r., po parodii procesu. Mimo licznych aresztowań żołnierze Stanisława Sojczyńskiego nie złożyli broni. Ostatni oddział przetrwał do połowy lat 50.
Na Wileńszczyźnie operowała 5. Wileńska Brygada AK majora Zygmunta Szendzielarza "Łupaszki", zwana Wileńską Brygadą Śmierci. W 1944 r. Szendzielarz walczył z Niemcami, Rosjanami i Litwinami. Po wielu wygranych bitwach, otoczony przez Sowietów pod Porzeczem, przedarł się na Białostocczyznę. Tu odtworzył swoją Brygadę, która już latem 1945 r. przekroczyła stan pół tysiąca partyzantów i dokonała wielu udanych akcji, rozbijając posterunki MO i UB.
7 września 1945 r. "Łupaszka" dostał rozkaz ponownego rozwiązania oddziału i przeniósł się do Północnej Polski. Jednego dnia walczył w Borach Tucholskich, drugiego w okolicach Jeziora Śniardwy. Tak było do czerwca 1947 r., kiedy został aresztowany przez UB. Stracono go 8 lutego 1951 r.
W oddziałach "Łupaszki" walczył początkowo "Bury" - ppor. Romuald Rajs, inna legenda antysowieckiej partyzantki. Kiedy Armia Krajowa uległa samorozwiązaniu, wstąpił razem ze swym oddziałem w szeregi Narodowego Zjednoczenia Wojskowego i został szefem okręgowego Pogotowia Akcji Specjalnej - likwidował ludzi NKWD i UB. W kwietniu 1946 r. PAS został rozbity przez komunistów. Romuald Rajs walczył jeszcze przez kilka miesięcy, potem próbował rozpocząć "normalne" życie. UB aresztowało go w 1948 r. 31 grudnia 1949 r. został rozstrzelany.

ROZWIĄZANIE AK - TYLKO FORMALNE

"Orlik" - Marian Bernaciak, w 1939 r. walczył z Niemcami i Rosjanami, przed którymi bronił Włodzimierza Wołyńskiego. Uciekł z transportu, który jechał do Kozielska. Już w sierpniu 1944 r. był poszukiwany przez NKWD. W tym czasie rozbił UB w Puławach, a potem, już jako żołnierz WiN, przeprowadził wiele akcji, głównie na posterunki UB i MO. Zginął 24 czerwca 1946 r. na skutek zdrady. Miał 29 lat.
Jeden z ostatnich dowódców WiN, major Jan Tabortowski "Bruzda" walczył do 23 sierpnia 1954 r. Razem ze swym oddziałem opanował posterunek UB w Przytułach, zdobywając broń i amunicję. Zginął od kuli ranionego milicjanta, którego nie chciał dobić.
Jego następca Stanisław Marchewko "Ryba" zginął w nocy z 3 na 4 marca 1957 r., ostrzeliwując się w konspiracyjnym bunkrze. Został zdradzony.
Andrzeja Kiszkę "Leszczynę" funkcjonariusze SB i MO ujęli w 1961 r. na Roztoczu. Dzięki pomocy kilku okolicznych gospodarzy ukrywał się w podziemnym schronie koło Biłgoraja. W albumie "Zaporczycy w fotografii. 1943-63" wydanym w 2001 r. przez Ewę Kurek, czytamy, że "został osądzony jak zwykły bandyta i skazany na dożywocie. Więzienie opuścił w 1971 r.". III RP odmówiła mu prawa do rehabilitacji i zadośćuczynienia doznanych krzywd. To tylko niektórzy z wielu "żołnierzy II konspiracji", do dziś często pogardzani i słusznie nazywani "żołnierzami wyklętymi".
Podsumujmy - rozkaz gen. Leopolda Okulickiego "Niedźwiadka" zamykał dzieje Armii Krajowej tylko formalnie. Dla niektórych walka skończyła się jednak szybko. Ostatni Dowódca AK, wraz z członkami Rady Jedności Narodowej, wkrótce po 19 stycznia 1945 r. został podstępnie aresztowany i przewieziony do Moskwy. Zmarł w grudniu 1946 r. w sowieckiej katowni na Butyrkach.

TADEUSZ M. PŁUŻAŃSKI


Komentarz (0)

Wyszukiwarka ASME


Pole wyszukania:


Wiadomości z kraju

Publicystyka

Demokracja grecko-belgijsko-polska - prof. Jerzy Przystawa - czwartek, 10, maja 2012

Mazowsze

TV-felietony

Boją się, że przykład Tymoszenko będzie zaraźliwy! - Janusz Korwin-Mikke o machlojkach urzędników rządzących w UE i w Berlinie, Warszawie, Paryżu, Rzymie... - czwartek, 17, maja 2012

Janusz Korwin-Mikke z kibicami przed meczem Polska - Niemcy na PGE Arena w Gdańsku 06.09.2011 - wtorek, 15, maja 2012

"Osób rządzących nie można sądzić w procesie karnym!" - Stanisław Michalkiewicz o dewiacjach u niektórych polityków nie tylko z "polskiego regionu UE" - piątek, 11, maja 2012

Niewidzialna ręka ryku i widzialna łapa rządu - Janusz Korwin-Mikke o szkodach, jakie czynią ingerencje biurokratów w życie gospodarcze - czwartek, 10, maja 2012

Nie mieszać sportu z polityką! - Janusz Korwin-Mikke o planowanych protestach w czasie EURO 2012 - nagranie z "miasteczka protestu" związku zawodowego "Solidarność" - środa, 9, maja 2012

Prąd z atomu w każdym domu! - pikieta fundacji "Volenti non fit iniuria" oraz Kongresu Nowej Prawicy "wsparta" przez Zielonych 2004 - poniedziałek, 7, maja 2012

Czekamy na mężów stanu razem z biskupem Józefem Michalikiem - Stanisław Michalkiewicz o przejściu recydyw saskiej w stan recydywy stanisławowskiej - niedziela, 6, maja 2012

Chcą być bydlętami u żłoba - dlatego nie głosują na KNP/UPR! - ostatnia cześć nagrania spotkania Janusza Korwin-Mikkego w Nowym Dworze Mazowieckim z jego mieszkańcami i sympatykami liberalnego konserwatyzmu - sobota, 5, maja 2012

EURO 2012: Mieszanie sportu z polityką to powrót do komuny! - konferencja prasowa Kongresu Nowej Prawicy z udziałem jego prezesa Janusza Korwin-Mikkego - piątek, 4, maja 2012

Polska to bogaty kraj: dołożymy 8 miliardów do Euro 2012, dokładamy miliard do produkcji jajek z powodu "regulacji unijnych" - prezes Kongresu Nowej Prawicy Janusz Korwin-Mikke na spotkaniu z sympatykami KNP oraz mieszkańcami w Nowym Dworze Mazowieckim - czwartek, 3, maja 2012

90% posłom nawet bym nie powierzył ułożenia regulaminu PGR-ów - prezes Kongresu Nowej Prawicy Janusz Korwin-Mikke na spotkaniu z sympatykami KNP oraz mieszkańcami w Nowym Dworze Mazowieckim - środa, 2, maja 2012

Problem nie w tym, że urzędnicy kradną, ale że marnują pieniądze! - prezes Kongresu Nowej Prawicy Janusz Korwin-Mikke na spotkaniu z sympatykami KNP oraz mieszkańcami w Nowym Dworze Mazowieckim - wtorek, 1, maja 2012

Spotkanie prezesa Kongresu Nowej Prawicy Janusza Korwin-Mikkego z sympatykami KNP w Nowym Dworze Mazowieckim - część 1 - poniedziałek, 30, kwietnia 2012

Bliskie spotkania z Jarosławem Kaczyńskim jak spotkania z jeżem - Stanisław Michalkiewicz nie tylko o efektach demonstracji w sprawie stacji TV TRWAM - piątek, 27, kwietnia 2012

Janusz Korwin-Mikke (KNP/UPR) vs Łukasz Abgarowicz (PO) - Emerytura 67 lat???" - debata w Wyższej Szkole Gospodarki Euroregionalnej im. Alcide De Gasperi'ego w Józefowie - piątek, 27, kwietnia 2012

Zagranica

Notki wydawnicze / Recenzje

Ciekawostki o lewicy

PZPR ->SLD/SDPl


UP


Samoobrona


AW"S" -> PO - PiS

Wiadomości z UPR

ARCHIWUM

Stare ARCHIWUM


Najlepszy kandydat Niemiec na "prezia" - Donald Tusk

Witryna Kary Śmierci

 

 


Polecane serwisy

 

strona główna | kontakt | © Krzysztof Pawlak 1998 - 2008