Publicystyka Antysocjalistycznego Mazowsza

60. rocznica wyzwolenia KL Auschwitz - Czy były "polskie obozy koncentracyjne"?
Uratowany z obozu śmierci - artykuł Tadeusza M. Plużańskiego
Wysłane wtorek, 1, lutego 2005 przez Krzysztof Pawlak

Mitowi o "polskich obozach koncentracyjnych" przeczy też historia Andrzeja Kaźmierczaka, który urodził się w sierpniu 1944 r. w KL Stutthof, w obozowym szpitalu. Po urodzeniu zachorował na czarną ospę. W takich przypadkach dzieci dostawały na ogół dosercowy zastrzyk fenolu i były palone w krematorium. On cudem przeżył, ale pozostał mu tzw. syndrom więzienny. Jako dorosły mężczyzna zaczął działać w Stowarzyszeniu Więźniów - Byłych Dzieci Hitlerowskich Obozów Koncentracyjnych i szukać rodziców.

Z obozowego szpitala pielęgniarka przeniosła go w koszu z bielizną do pralni dla załogi SS. Pracująca tam więźniarka - Elżbieta Jaworska zauważyła, że w stertach bielizny schowane jest małe dziecko. - Więźniarki nie mogły mnie ukrywać, groził za to karcer. Robiły to funkcyjne, kapo pralni, za nieoficjalną aprobatą załogi SS - opowiada dziś Andrzej Kaźmierczak. Po kilku miesiącach ukrywania ktoś przekazał go konwojentowi, który przywoził do obozu brudną bieliznę SS-manów, a zabierał czystą. Przez Bramę Śmierci został wywieziony na wolność. Był początek kwietnia 1945 r.
Kilkunastomiesięcznego chłopca przewieziono do katolickiego sierocińca w Gdańsku-Wrzeszczu, który prowadziły siostry elżbietanki. - To była wylęgarnia szeregów dla SS - tłumaczy pan Andrzej. - Byłem przeznaczony do germanizacji. Gdyby wojna się nie skończyła, zostałbym synem jakiegoś oficera niemieckiego. Po dokarmieniu trafił do ośrodka UNRRA (Organizacja Narodów Zjednoczonych do spraw Pomocy i Odbudowy) w Łodzi. Adopcja nastąpiła w lipcu 1946 r.

TAJEMNICZA KOPERTA

Przysposobiony ojciec, Wacław Kaźmierczak, był reżyserem i montażystą w łódzkiej wytwórni filmowej (w czasie wojny należał do referatu filmowego Biura Informacji i Propagandy Armii Krajowej). - Adopcja miała charakter nieformalny. Siostry elżbietanki powinny mnie oddać do Międzynarodowego Czerwonego Krzyża, a po przejściu kwarantanny trafiłbym do kraju moich prawdziwych rodziców - podkreśla.
Przybrani rodzice nadali mu imię Andrzej. - Już w wieku 10 lat wyczuwałem, że coś jest nie tak. Nie byłem podobny ani do matki, ani do ojca, rodzice nie chcieli ze mną rozmawiać o moim dzieciństwie. Dziwiłem się, dlaczego ich znajomi nazywają mnie Francuzikiem - wspomina pan Andrzej.
Kiedy w 1956 r. do Wytwórni Filmów Dokumentalnych w Warszawie przyjechała siostra zakonna i wypytywała o Andrzeja, państwo Kaźmierczakowie wysłali go na trzymiesięczne kolonie, a potem do internatu pijarów w Krakowie. Do prasy dali ogłoszenie, że zaginął. Dziś wie, że nie chcieli go stracić.
Pewnego dnia znalazł w domu dziwną kopertę z napisem "papiery Andrzeja".
- Ojciec zdenerwował się, wyrwał mi ją z rąk i zniszczył. Dopiero na łożu śmierci powiedział prawdę, ale nazwiska moich biologicznych rodziców już nie pamiętał - mówi Andrzej Kaźmierczak. - Po moich perypetiach obozowych rodzice leczyli mnie, dokarmiali, matka kazała pić tran. Jestem im wdzięczny, że mnie wychowali. Mam tylko żal, że ukryli adopcję.
Pan Andrzej ma nietypową grupę krwi - A1B RH-. W pewnych regionach Francji nie należy ona do rzadkości...

BARDZO ŁADNA, WYSOKA

"Czy jesteś tylko krwawiącym mitem? Kim byłaś... Polką, Francuzką, Żydówką...? Piękną ciemnooką dziewczyną, czy w łachmany odzianą więźniarką?, A czy wiesz jak mam na imię i kto mi je nadał... mamo... czy mogę żyć i umrzeć nie wiedząc kim jestem" - napisał zaprzyjaźniony poeta.
Pan Andrzej poszukiwania rozpoczął po śmierci przybranej matki. Odtwarzał wszystko krok po kroku, badał dokumenty, archiwalia. W końcu jedna z kuzynek ujawniła, że jest synem Francuzki, urodzonym w KL Stutthof.
Najwięcej Francuzów (w sumie ok. 600, w tym kilkanaście kobiet) trafiło do obozu właśnie w 1944 r., duża ich część była pochodzenia żydowskiego.
Zofia Piasecka, pielęgniarka-więźniarka szpitala na rewirze kobiecym starego obozu, która w sierpniu 1944 r. odbierała porody dzieci, potwierdziła, że jedno z nich zostało przemycone w koszu z bielizną do pralni. Matka była jakiś czas na sztubie matek, gdzie przebywały kobiety w ciąży i po porodzie. Jedna z nich, Wanda Michałek, zapamiętała Francuzkę, która urodziła chłopca.
- Pierwszy raz usłyszałem, jak mama wyglądała. Była bardzo ładna, wysoka, miała ciemne oczy i pełne policzki - relacjonuje Andrzej Kaźmierczak.
Od Niemców obsługujących w czasie wojny krematorium dowiedział się, że zginęła pod koniec kwietnia 1945 r. Inne osoby twierdziły jednak, że uczestniczyła w ewakuacji obozu. Tylko czy przeżyła? Pan Andrzej nie tracił nadziei.

BRAT BERNARD

W maju 1996 r. do Polski przyjechali dziennikarze francuskiej telewizji TF1. Program "Perdu de vue" ("Stracony z oczu") o panu Andrzeju nakręcili w Stutthofie. Miesiąc później pojechał na emisję do studia pod Paryżem. Na ekranie można było zobaczyć zdjęcie obozu z czasów wojny, a na jego tle nazwiska pięciu francuskich więźniarek. Obok pokazano fotografie pana Andrzeja - gdy miał 5, 16 i 20 lat.
W ciągu trzech tygodni do redakcji zadzwoniło kilkadziesiąt osób z całej Europy, głównie z Francji. Dwie z nich wiedziały, kim była matka pana Andrzeja. Po kilku miesiącach dostał list od kuzyna z Francji. - Bernard tytułował mnie swoim bratem. Napisał, że ma 31 lat i dwójkę dzieci - opowiada Andrzej Kaźmierczak.
Okazało się, że matka Bernarda jest siostrą matki pana Andrzeja. - Nazywała się Madeleine Savary, z domu Voisin. Do Stutthofu trafiła 9 sierpnia 1944 r. Urodziła mnie po kilku dniach. Szybko nas rozdzielili i matka była przekonana, że wkrótce po porodzie zmarłem. Miała 21 lat - mówi pan Andrzej.
Według danych muzeum w Stutthofie, Madeleine Savary w obozie miała numer 55494, była więźniem wychowawczym. Została zwolniona 21 września 1944 r. i skierowana do Urzędu Pracy w Stegnie (Arbeitsamt Steegen). Z dokumentu wydanego przez francuskie merostwo wynika, że zmarła w październiku 1995 r. w Lille. Pan Andrzej nie zdążył jej poznać. Spóźnił się o rok. Podczas swojego pobytu we Francji poznał natomiast resztę rodziny. Pokrewieństwo potwierdziły badania grupy krwi.

TADEUSZ M. PŁUŻAŃSKI


Komentarz (1)

Wyszukiwarka ASME


Pole wyszukania:


Wiadomości z kraju

Polacy wypowiadają się przez "policyjnych przedstawicieli" - mówi minister Boni w sprawie ACTA - piątek, 3, lutego 2012

Bestie w Markach - piątek, 20, stycznia 2012

Publicystyka

Mazowsze

TV-felietony

"...syny" mordują ojców: wersja o katastrofie smoleńskiej coraz mniej prawdziwa - Stanisław Michalkiewicz o wydarzeniach w kuluarach i w świetle rampy "polskiego regionu UE" - wtorek, 31, stycznia 2012

NIE dla ACTA! Demonstracja w dniu otwarcia Stadionu Narodowego - niedziela, 29, stycznia 2012

Fałszywi obrońcy internautów: Kaczyński, Ziobro, Palikot - głosowali za ACTA! - Stanisław Michalkiewicz o najważniejszych ostatnich wydarzeniach na deskach teatrów krajowego i zagranicznego - piątek, 27, stycznia 2012

Ogłaszamy bojkot towarów amerykańskich jeśli USA będą forsowały układ ACTA! - konferencja Kongresu Nowej Prawicy - piątek, 27, stycznia 2012

NIE dla ACTA! Demonstracja protestacyjna internautów w Warszawie 24.01.2012 - wtorek, 24, stycznia 2012

W sprawie układu ACTA występuję jako człowiek środka, ale rządy w ochronie praw autorskich i patentowych poszły za daleko! - prezes UPR/KNP Janusz Korwin-Mikke o układzie Anti-counterfeiting trade agreement - poniedziałek, 23, stycznia 2012

Wybieram Europę Ojczyzn, suwerennych krajów w Unii Europejskiej - poseł Artur Górski z klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości - środa, 18, stycznia 2012

Unią Europejską, czyli Związkiem Socjalistycznym Republik Europejskich rządzą już nie bandyci, jak to było w Związku Sowieckim, ale "tylko" złodzieje! - prezes UPR/KNP Janusz Korwin-Mikke podczas studenckiej "Debaty sejmowej 2012" - środa, 18, stycznia 2012

Krakowscy eksperci na usługach Bonnie i Clyde'a w eksporcie-imporcie polsko-izraelskim - Stanisław Michalkiewicz o najnowszym scenariuszu polityczno-bezpieczniackim - środa, 18, stycznia 2012

"Marycha" na zagrychę od państwa - jeden krzak z VAT-em i akcyzą! - Bartłomiej Bodio, poseł z Ruchu Palikota objaśnia najważniejszy punkt programu wyborczego swojej formacji - poniedziałek, 16, stycznia 2012

Jesteśmy otwarci światopoglądowo, a to do czego dążymy, to jest neutralność światopoglądowa i to są podstawy Europy, a nie "wartości chrześcijańskie"!- Bartłomiej Bodio, poseł z Ruchu Palikota objaśnia ideologię swojej formacji - poniedziałek, 16, stycznia 2012

Zagranica

Notki wydawnicze / Recenzje

Ciekawostki o lewicy

PZPR ->SLD/SDPl


UP


Samoobrona


AW"S" -> PO - PiS

Wiadomości z UPR

ARCHIWUM

Stare ARCHIWUM


Najlepszy kandydat Niemiec na "prezia" - Donald Tusk

Witryna Kary Śmierci

 

 


Polecane serwisy

 

strona główna | kontakt | © Krzysztof Pawlak 1998 - 2008