| Podróż do przeszłości - artykuł Stanisława Michalkiewicza (o TW "Historyku" ciąg dalszy...) Wysłane wtorek, 4, stycznia 2005 przez Krzysztof Pawlak |
Gdyby tak istniał jakiś instrument mierzący poziom zainteresowania poszczególnymi wydarzeniami, to pewnie skandal towarzyski związany z ujawnieniem agenturalnego epizodu Małgorzaty Niezabitowskiej wygrałby z wyborami na Ukrainie, Nic zresztą dziwnego, bo przecież "było wiadomo", że "i tak" wygra Wiktor Juszczenko, więc czym tu się ekscytować? Nie ma czym - tym bardziej, że zwycięzca zapowiedział, iż swoją pierwszą wizytę złoży w Moskwie, zaś jego polityczna muza Julia Tymoszenko oświadczyła nawet, że Rosja i Ukraina to "bracia syjamscy". Inaczej zresztą być nie może, o czym wie każdy, kto pamięta, iż Julia Tymoszenko zarobiła swoje miliardy na pośrednictwie w sprzedaży rosyjskiego gazu. Znaczy się - "policmajster powinność swej służby zrozumiał". Zdaje się, że nasi "pomarańczowcy" po raz kolejny dali się nabrać na prowokację zimnego czekisty Putina, który tym razem zrobił "matrioszkę" po amerykańsku, tzn. z udziałem zachwyconego ludu i na koniec, po rozmowach w Hamburgu, już jawnie dworował sobie z prezydenta Kwaśniewskiego, który chyba szczerze myślał myślał, że to wszystko naprawdę i że swoim wyjazdem do Kijowa inauguruje mocarstwową epokę w historii Polski.| # 4 | |
| Użytkownik: | Anonymous Unregistered |
| E-mail: | duch.swiety@xyz.wp.pl |
| Data: | sobota, 19, marca 2005 |
| ip: | 83.27.109.54 |
| Komentarz | |
| Jedną z najbardziej ohydnych forma donosicielstwa, z jakiej wyśmienicie żył, żyje i żył będzie (może już niedługo) Kościół katolicki - jest tzw. spowiedź święta, najohydniejszy sposób na zrobienie z człowieka wolnego tzw. "wiernego"- kwintesencji groteski i parodii obywatela świeckiego państwa prawa, w którym to Konstytucja wyznacza granice zbywalności jego praw obywatelskich oraz wyraźnie stanowi, czego zbywać mu nie wolno, nawet choćby tego bardzo chciał... To usakralniona forma zniewolenia człowieka przez CZŁOWIEKA. Ciekawym co zawierały teczki agentów (ile tajemnic spowiedzi) w habitach habitach sutannach przekazane przez skundlony z Kościołem resort spraw wewnętrznych? Na Miodowej wiedzą – jest tam jedna piwnica, bardziej strzeżona, niż sypialna naczelnego gubernatora w nocy. Czy kler rzymsko-katolicki też w imię chrześciajńskiej PRAWDY podda się lustracji? | |
| # 3 | |
| Użytkownik: | Anonymous Unregistered |
| E-mail: | r.wilczur@aesculap.edu.pl |
| Data: | niedziela, 9, stycznia 2005 |
| ip: | 81.190.18.143 |
| Komentarz | |
| Mógłbym podpisać się pod wypowiedzią p. M. J. Olbrychta (komentarz # 2)!
A co do p. Niezabitowskiej -- dziwne, że milczała TAK DŁUGO!! "Gazeta Polska" w numerze za czerwiec 1993 r. napisała, że Małgorzata Niezabitowska = TW "Nowak". I co? Jedenaście lat i pół roku ciszy, a potem nagłe "satori" blond-ex-rzeczniczki? Antoni Kosiba |
|
| # 2 | |
| Użytkownik: | Anonymous Unregistered |
| E-mail: | olbrycht@neostrada.pl |
| Data: | czwartek, 6, stycznia 2005 |
| ip: | 83.29.97.192 |
| Komentarz | |
| Panie Redaktorze,
dziekuję za ciekawy felieton. Daje on dokładny obraz swiata PRL-u, i tego, kto w tzw. III RP naprawdę jest w ELYCIE. Od 1990 roku czytam reglarnie NCZ i pańskie teksty. Wiele się z nich nauczyłem. Marek Jan Olbrycht Nowy Sącz |
|
| # 1 | |
| Użytkownik: | Anonymous Unregistered |
| E-mail: | wpopiela@wp.pl |
| Data: | wtorek, 4, stycznia 2005 |
| ip: | 80.51.180.141 |
| Komentarz | |
| Widać, że niektórzy się spieszą... robi się bowiem nerwowo.
http://serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2477611.html Krzysztof Kozłowski, b. minister spraw wewnętrznych i zastępca redaktora naczelnego "Tygodnika Powszechnego", proponuje wyjście: niech to sam IPN stworzy zespoły historyków do opracowania np. inwigilacji KUL-u albo "Tygodnika Powszechnego". Wtedy IPN brałby odpowiedzialność za sposób wykorzystania tych materiałów. - To bliski mi pogląd. Wiem, że abp Życiński chce wystąpić z wnioskiem do IPN o zbadanie inwigilacji KUL. Na pewno ten wniosek zaakceptuję. Tak samo wniosek dotyczący środowiska krakowskiego. Proszę pamiętać, że ideą Instytutu jest udostępnianie akt innym naukowcom. (...) Tam szef krakowskiej PO Zbigniew Fijak zapowiadał publikację nazwisk 50 współpracowników SB. Jest on członkiem zespołu, który badać będzie akta z IPN. Czy to w porządku, że polityk zajmuje się czymś takim? - Właśnie wybieram się do Krakowa, aby porozmawiać z rektorem UJ prof. Franciszkiem Ziejką. Chcę z nim porozmawiać o wartości prac tego zespołu badawczego. Chcę to osobiście sprawdzić, mimo że mam pozytywne opinie krakowskiego IPN. Lepiej bowiem, aby politycy trzymali się z daleka od takich spraw. Choć gdy to mówię, często słyszę kontrargument, z którym się zgadzam - politycy są takimi samymi obywatelami jak wszyscy inni ludzie. Ale w trakcie kampanii u części polityków może się pojawić chętka szukania w IPN haków na konkurentów. Mogą zresztą wysłać do IPN znajomego historyka albo dziennikarza, aby poszperał w aktach. A IPN te akta będzie musiał udostępnić. - To byłaby zbrodnia. W pani stwierdzeniu kryje się podejrzenie, że środowisko naukowe czy dziennikarskie dotknięte jest trądem nieprawości. Takich polityków, dziennikarzy i naukowców trzeba dyskwalifikować. Robię wszystko, aby nie stało się tak jak pani sugeruje. Dlatego jadę do rektora UJ prof. Ziejki, choć nie musiałbym tego robić. Staramy się być rzetelni i w najwyższym stopniu dochować zasad uczciwości. IPN chce zaproponować wzmocnienie praw osób, które zostały pomówione. Chcemy zaproponować zmianę ustawy, tak aby osoby niepełniące funkcji publicznych mogły poprosić sąd lustracyjny o zbadanie ich sprawy. Może następny Sejm to przeprowadzi. Instytut ma obowiązek udostępniania przejętych dokumentów i informacji w nich zawartych. Od początku mojej służby apeluję o umiar i ostrożność w formułowaniu ocen. Abp Życiński proponuje, aby powołać specjalną komisję, przed którą osoby mające na sumieniu współpracę z SB mogłyby wyznać prawdę. Jak się Panu podoba ten pomysł? - Wspieram ten pomysł, a pewną formą jego realizacji mogłoby być "wyznawanie" win przez osobę podejrzaną o współpracę wobec bliskiego sobie środowiska |
|
Komentarze pozostają własnością ich twórców - redakcja ASME nie bierze za nie odpowiedzialności.