Publicystyka Antysocjalistycznego Mazowsza

Wyrok na kontrwywiad - artykuł Tadeusza M. Płużańskiego Wysłane wtorek, 31, sierpnia 2004 przez Krzysztof Pawlak

Na rok więzienia w zawieszeniu na dwa lata skazał Wojskowy Sąd Garnizonowy w Warszawie Henryka O., byłego śledczego Głównego Zarządu Informacji (cieszącego się wyjątkowo złą sławą stalinowskiego kontrwywiadu wojskowego). "Śledź" nie posiedzi, ale musi zapłacić za swój proces. Sędziowie poparli oskarżenie Instytutu Pamięci Narodowej, który wykazał, że w 1953 r. O. znęcał się w śledztwie nad bohaterem II wojny światowej, zastępcą gen. Maczka, płk. Franciszkiem Skibińskim.

Śledztwo IPN przeciwko Henrykowi O. trwało 14 miesięcy. Prokurator Piotr Dąbrowski zarzucił mu, że w okresie od 12 lutego do 21 marca 1953 r. w Warszawie, pełniąc zawodową służbę wojskową na stanowisku oficera śledczego Głównego Zarządu Informacji WP, wykorzystując stosunek zależności istniejący pomiędzy oficerem śledczym a przesłuchiwanym, znęcał się nad Skibińskim. Henryk O. podczas wielokrotnych i wielogodzinnych przesłuchań ubliżał mu, nazywając go m.in. szpiegiem i degeneratem, groził mu pozbawieniem życia oraz zmierzał do spowodowania u pokrzywdzonego załamania psychicznego notorycznym powtarzaniem tych samych pytań. Chciał również wymusić na nim zeznania obciążające inne osoby.

PRZYGNIATANIE PSYCHIKI

Kiedy sojusznik naszych sojuszników "wyzwalał" kolejne połacie naszego kraju, Henryk O. służył w kontrwywiadzie Armii Czerwonej. W organach "rodzimej" Informacji Wojskowej rozpoczął pracę w 1945 r.
IPN mógł oskarżyć byłego śledzia, gdyż odnalazł w archiwach notatki z przesłuchań Skibińskiego. O. pisał w nich, że stosował brutalny nacisk psychiczny, np. Skibiński "dwa razy rozpłakał się", "przez 11 godzin nic nowego nie podał", "jest chory, ma wyraźną gorączkę", "stosowałem metodę bezwzględnego przygniatania jego psychiki, potem tłumaczyłem mu możliwość powrotu do normalnego życia", "pogłębia się jego załamanie psychiczne", "jest już kompletnie rozłożony", "wyraził zamiar samobójstwa", "żąda śmierci".
O. nie przyznał się do winy. Przed sądem tłumaczył: "Notatki są wynikiem mojej wyobraźni, a nie faktów". Do napisania takich rzeczy mieli go nakłonić koledzy z Informacji, aby "wynikało z nich stosowanie nacisku psychicznego". Dziennikarzy zapewniał: "Ułaskawiłem tysiące osób. Do dziś ludzie całują mnie po rękach". Chodzi o późniejszą pracę O. , jako dyrektora Departamentu Ułaskawień Prokuratury Generalnej, o czym niżej.
Prokurator IPN zwrócił uwagę, że zeznania byłego śledczego są sprzeczne - raz twierdził, że nie przesłuchiwał Skibińskiego, potem, że niczego nie pamięta, a w końcu szczegółowo opisywał przebieg śledztwa.

GDZIE JEST PUŁKOWNIK?

Po wielu nieudanych próbach przesłuchania, policji udało się doprowadzić na salę, wezwanego w charakterze świadka Władysława Kochana, płk. Informacji Wojskowej, szefa Oddziału Śledczego GZI, przełożonego Henryka O. Wcześniej zastana w domu córka twierdziła, że nie wie, gdzie jest ojciec i kiedy wróci.
Władysław Kochan, podobnie jak inni funkcjonariusze stalinowskiego (komunistycznego) sytemu bezprawia - nie powinni odpowiadać z wolnej stopy, ale być sądzeni jako współoskarżeni, a z racji pełnionych funkcji, nawet jako główni oskarżeni. Tak jednak nie jest. Powoduje to, że taki np. Kochan może dziś migać się albo opowiadać banialuki. "Przekonany" przez sąd, a właściwie przez policję do pojawienia się na procesie, nie powiedział złego słowa o swoim podwładnym (znali się długo - Kochan był szefem O. w poznańskim oddziale Informacji, a potem w warszawskiej centrali). Teraz twierdził, że sprawy płk. Skibińskiego nie zna, a w ogóle żadnych konkretnych spraw nie pamięta. Oświadczył jedynie, o czym wszyscy zainteresowani wiedzą, że w sprawie tzw. spisku w wojsku (o to właśnie został oskarżony płk Skibiński) znęcano się nad osadzonymi, stosując przede wszystkim konwejer (kilku "oficerów" śledczych przesłuchiwało non stop jednego człowieka). Właśnie za dopuszczenie do takich "niedozwolonych metod", po tzw. odwilży Władysław Kochan został skazany na pięć lat więzienia, a potem zdegradowany.

W RAPORCIE MAZURA

Prokurator IPN Piotr Dąbrowski podkreślał, że nazwisko O. (podobnie jak Kochana) znalazło się w raporcie komisji zastępcy prokuratora generalnego PRL Mariana Mazura powołanej w 1956 r. do zbadania odpowiedzialności za łamanie prawa przez funkcjonariuszy organów bezpieczeństwa publicznego, m.in. Głównego Zarządu Informacji WP. Czytamy w nim:
"Obecnie b. aresztowani przez organa informacji skarżą się, że O. stosował względem nich przymus w śledztwie:
- b. aresztowany Chruściel Bolesław (aresztowany w 1949 r. przez Wydział Informacji Garnizonu Poznań) podaje, że O. dwa razy osadził go na 48 godzin w karcu z wodą, kilkakrotnie zarządził mu ćwiczenia w postaci marszów po korytarzach i przysiadów, lżył go wulgarnymi słowami, popychał z całej siły na ścianę (...);
- b. aresztowany Herman Ryszard (aresztowany w 1952 r. przez Wydział Informacji Garnizonu Poznań pod zarzutem wrogiej propagandy) podał, że O. podczas przesłuchań bił go po twarzy i gdzie popadło, zarządzał przesłuchania w pozycji stojącej do omdlenia, zarządzał różne ćwiczenia, jak »żabki«, skakanie nago, gimnastyka, oblewał go zimną wodą, polecał się szorować zimną wodą w korycie, osadzał w karcu, urządzał mu fikcyjną rozprawę sądową, na której fikcyjnie skazał go na karę śmierci. Ostatecznie śledztwo przeciwko Hermanowi umorzono z braku dowodów winy (...);
- b. aresztowany płk Skibiński Franciszek (b. skazany w grupie spraw Tatara - Kirchmayera) podał, że O. groził mu pozbawieniem życia w wypadku nie przyznania się. Groźby te wyrażał następującymi słowami: »Czy my na was potrzebujemy mieć oficjalny wyrok śmierci, aby was zakopać w ziemi? Czy wy nie możecie powiesić się w celi? Czy nie możecie umrzeć na atak serca? Czy nie możecie zabić się, spadając ze schodów?«. Równocześnie O. mówił mu, że Najwyższy Sąd Wojskowy, który będzie go sądził, jest całkowicie zależny od G.Z.I. i wyda na niego taki wyrok, jak będzie chciał G.Z.I. Przy tym O. powiedział dosłownie: »Jeżeli my zechcemy, to dziś zrobimy rewizję u wszystkich członków Sądu Najwyższego, a jutro oni tu będą siedzieć na stołku i przyznają się do wszystkiego, co my zechcemy«".
Mimo zarzutów, Henryk O. nie poniósł żadnej odpowiedzialności karnej. Komisja Mazura uznała jedynie, że należy go zwolnić dyscyplinarnie z wojska i obniżyć stopień do porucznika rezerwy.

POTRZEBNY BEZPIECE

Sprawa płk. Franciszka Skibińskiego świadczy o tym, że Henryk O. uczestniczył w jednej z najważniejszych spraw dla konstruktorów stalinowskiego bezprawia - "pracował" z oficerami WP oskarżonymi o rzekomą zdradę "ludowej" Polski, czyli szpiegostwo na rzecz "obcego wywiadu". Wśród nich płk. Skibiński zajmował miejsce szczególne, bowiem śledczy zrobili z niego szefa "nowego kierownictwa spisku w wojsku".
Kim był ten groźny szpieg imperializmu? Żołnierzem I Korpusu Polskiego gen. Józefa Dowbora Muśnickiego (1917 r.), kampanii wrześniowej (1939 r.) i Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie. W czasie wojny był zastępcą gen. Stanisława Maczka, dowódcy 1. Dywizji Pancernej. Za zasługi bojowe dwukrotnie odznaczony Virtuti Militari i trzykrotnie Krzyżem Walecznych.
Do Polski wrócił w 1947 r. i wstąpił do LWP. Aresztowany w 1950 r. Skibiński i czterej inni oficerowie zostali oskarżeni o to, że "na przestrzeni długiego czasu aktywnie szykowali zamach na ustrój i władzę. (...) Największym wrogom naszej Ojczyzny przekazywali ważne tajemnice".
Franciszek Skibiński "przyznał się do winy" po dziesięciu dniach śledztwa.
Prócz Henryka O., oficerów ze spraw "tatarowskich" przesłuchiwali jeszcze inni, brutalni śledczy. Jeden z nich, mjr Ignacy Maciechowski mówił: "Perswazja, która skłoniła Skibińskiego do zeznań, polegała na dobitnym podkreśleniu przez płk. Skulbaszewskiego [Antoni Skulbaszewski, Rosjanin, naczelny prokurator wojskowy PRL, z-ca szefa GZI WP - red.], iż sprawa jego jest przesądzona, a tylko przyznanie stwarza warunki, w których można będzie mu gwarantować łagodne stosunkowo konsekwencje".
28 kwietnia 1952 r. Najwyższy Sąd Wojskowy skazał Skibińskiego na śmierć. Przed sądem zeznawał: "Oskarżony [gen. Stanisław Tatar - red.] polecił mi zorganizowanie i kierowanie komórką konspiracyjną w wojskach pancernych, prowadzenie wywiadu oraz dywersji ideologicznej (...) Oskarżonemu [gen. Jerzemu Kirchmajerowi - red.] składałem osobiście raporty wywiadowcze zawierające wiadomości doktrynalne z zakresu wojsk pancernych".
Bierut nie skorzystał z prawa łaski, ale nakazał wstrzymanie wykonania kary do czasu porozumienia się z organami śledczymi MBP. Okazało się, że płk. Skibiński był potrzebny bezpiece jako świadek w innych procesach dotyczących wymyślonego spisku w wojsku, m.in. w sprawie gen. Józefa Kuropieski, z którym miał utrzymywać kontakty dywersyjno-szpiegowskie.
Rozpoczęły się ponowne przesłuchania i wymuszanie zeznań obciążających inne osoby. Wznawianie śledztw już po wyroku było charakterystyczne dla stalinowskiego systemu bezprawia. Na ogół były one jeszcze bardziej brutalne. Właśnie za znęcanie się nad Skibińskim po jego procesie odpowiadał przed sądem śledczy Henryk O.

NOGA W BAGNIE

Inny śledczy, kpt. Marian Urbaniak w 1956 r. ujawnił kulisy śledztwa: "Podczas pisania protokołu zapytałem Rodego, czy to jest prawda, że do konspiracji został pozyskany przez Skibińskiego", a Rode odpowiedział: "Z procesu [generałów - red.] wiem, że w wojskach pancernych działalność szpiegowską prowadził Skibiński, a zatem on tylko mógł mnie zwerbować i tego dokonał". Funkcjonariusze Informacji do perfekcji opracowali technikę "sugerowania" zeznań oskarżonym.
Płk Aleksander Rode na skutek tortur zeznawał: "Do konspiracyjnej organizacji działającej w szeregach Odrodzonego WP zostałem wciągnięty (...) przez płk. Skibińskiego, pełniącego wówczas służbę w Akademii Sztabu Generalnego WP na stanowisku kierownika Katedry Broni Pancernej. Od momentu otrzymania zadania szpiegowskiego od płk. Skibińskiego przystąpiłem do zbierania wiadomości wywiadowczych potrzebnych płk. Skibińskiemu dla wywiadu angielskiego. Wiadomości te zbierałem ze swego Okręgu Wojskowego nr 1, tj. z jednostek bojowych pancernych oraz z Dowództwa Wojsk Pancernych".
Zmaltretowany płk Rode, sądzony w innym procesie "tatarowskim", w ostatnim słowie stwierdził: "Skibiński zaważył na całym moim życiu. Jak jednak moja noga wlazła w to bagno, tak potem już tej nogi wyciągnąć nie mogłem". Rodego skazano na karę śmierci i rozstrzelano.

BEZ EMERYTURY

Więcej szczęścia miał Skibiński. 25 stycznia 1954 r. został ułaskawiony przez Radę Państwa (PRL-owski organ państwowy, który przejął kompetencje po nieżyjącym Bierucie). Pozostałym oficerom z jego sprawy też złagodzono wyroki, w 1956 r. wszyscy zostali zrehabilitowani. Płk Franciszek Skibiński zmarł w 1991 r. w stopniu generała.
Henryk O. służył stalinowskiemu systemowi bezprawia aż do 1956 r. Nie tylko znęcał się nad szpiegami i wrogami "ludu", ale uczył również teorii walki klasowej przyszłych funkcjonariuszy, jako wykładowca szkoły oficerów Informacji.
Nie był tępym narzędziem zbrodni, ale wyrachowanym oprawcą - jako jeden z nielicznych śledczych mógł się pochwalić studiami wyższymi (w 1952 r. ukończył Uniwersytet Poznański).
Po 1957 r. pełnił wysokie funkcje w Ministerstwie Komunikacji i Ministerstwie Sprawiedliwości. W 1964 r. rozpoczął pracę w Prokuraturze Generalnej i przez 26 lat (do 1989 r.) kierował komórką ds. ułaskawień. Dochrapał się stopnia pułkownika.
Od 1 stycznia 1998 r. w związku z przejściem w stan spoczynku dostawał wysoką emeryturę prokuratorską (kilka tys. zł). Jako jednemu z nielicznych stalinowców została mu jednak odebrana.

TADEUSZ M. PŁUŻAŃSKI


Komentarz (0)

Wyszukiwarka ASME


Pole wyszukania:


Wiadomości z kraju

Publicystyka

Demokracja grecko-belgijsko-polska - prof. Jerzy Przystawa - czwartek, 10, maja 2012

Mazowsze

TV-felietony

Boją się, że przykład Tymoszenko będzie zaraźliwy! - Janusz Korwin-Mikke o machlojkach urzędników rządzących w UE i w Berlinie, Warszawie, Paryżu, Rzymie... - czwartek, 17, maja 2012

Janusz Korwin-Mikke z kibicami przed meczem Polska - Niemcy na PGE Arena w Gdańsku 06.09.2011 - wtorek, 15, maja 2012

"Osób rządzących nie można sądzić w procesie karnym!" - Stanisław Michalkiewicz o dewiacjach u niektórych polityków nie tylko z "polskiego regionu UE" - piątek, 11, maja 2012

Niewidzialna ręka ryku i widzialna łapa rządu - Janusz Korwin-Mikke o szkodach, jakie czynią ingerencje biurokratów w życie gospodarcze - czwartek, 10, maja 2012

Nie mieszać sportu z polityką! - Janusz Korwin-Mikke o planowanych protestach w czasie EURO 2012 - nagranie z "miasteczka protestu" związku zawodowego "Solidarność" - środa, 9, maja 2012

Prąd z atomu w każdym domu! - pikieta fundacji "Volenti non fit iniuria" oraz Kongresu Nowej Prawicy "wsparta" przez Zielonych 2004 - poniedziałek, 7, maja 2012

Czekamy na mężów stanu razem z biskupem Józefem Michalikiem - Stanisław Michalkiewicz o przejściu recydyw saskiej w stan recydywy stanisławowskiej - niedziela, 6, maja 2012

Chcą być bydlętami u żłoba - dlatego nie głosują na KNP/UPR! - ostatnia cześć nagrania spotkania Janusza Korwin-Mikkego w Nowym Dworze Mazowieckim z jego mieszkańcami i sympatykami liberalnego konserwatyzmu - sobota, 5, maja 2012

EURO 2012: Mieszanie sportu z polityką to powrót do komuny! - konferencja prasowa Kongresu Nowej Prawicy z udziałem jego prezesa Janusza Korwin-Mikkego - piątek, 4, maja 2012

Polska to bogaty kraj: dołożymy 8 miliardów do Euro 2012, dokładamy miliard do produkcji jajek z powodu "regulacji unijnych" - prezes Kongresu Nowej Prawicy Janusz Korwin-Mikke na spotkaniu z sympatykami KNP oraz mieszkańcami w Nowym Dworze Mazowieckim - czwartek, 3, maja 2012

90% posłom nawet bym nie powierzył ułożenia regulaminu PGR-ów - prezes Kongresu Nowej Prawicy Janusz Korwin-Mikke na spotkaniu z sympatykami KNP oraz mieszkańcami w Nowym Dworze Mazowieckim - środa, 2, maja 2012

Problem nie w tym, że urzędnicy kradną, ale że marnują pieniądze! - prezes Kongresu Nowej Prawicy Janusz Korwin-Mikke na spotkaniu z sympatykami KNP oraz mieszkańcami w Nowym Dworze Mazowieckim - wtorek, 1, maja 2012

Spotkanie prezesa Kongresu Nowej Prawicy Janusza Korwin-Mikkego z sympatykami KNP w Nowym Dworze Mazowieckim - część 1 - poniedziałek, 30, kwietnia 2012

Bliskie spotkania z Jarosławem Kaczyńskim jak spotkania z jeżem - Stanisław Michalkiewicz nie tylko o efektach demonstracji w sprawie stacji TV TRWAM - piątek, 27, kwietnia 2012

Janusz Korwin-Mikke (KNP/UPR) vs Łukasz Abgarowicz (PO) - Emerytura 67 lat???" - debata w Wyższej Szkole Gospodarki Euroregionalnej im. Alcide De Gasperi'ego w Józefowie - piątek, 27, kwietnia 2012

Zagranica

Notki wydawnicze / Recenzje

Ciekawostki o lewicy

PZPR ->SLD/SDPl


UP


Samoobrona


AW"S" -> PO - PiS

Wiadomości z UPR

ARCHIWUM

Stare ARCHIWUM


Najlepszy kandydat Niemiec na "prezia" - Donald Tusk

Witryna Kary Śmierci

 

 


Polecane serwisy

 

strona główna | kontakt | © Krzysztof Pawlak 1998 - 2008