| Partia traci więź z masami? - artykuł Stanisława Michalkiewicza Wysłane poniedziałek, 21, czerwca 2004 przez Krzysztof Pawlak |
Po niemrawej kampanii odbyły się wybory do Parlamentu Europejskiego, które - można bez przesady powiedzieć - zostały zbojkotowane zwłaszcza przez obywateli 10 nowych państw członkowskich, a już na pewno w Polsce i na Słowacji. Stało się tak, chociaż o udział w wyborach apelowała nie tylko większość polityków, ale np. w Polsce również i Episkopat. Te apele najwyraźniej nie zostały wysłuchane, co pokazuje, że kryzys zaufania obejmuje nie tylko klasę polityczną, ale również inne kręgi elit społecznych. Jakie są tego przyczyny? Na pierwszym miejscu - rozczarowanie. Ujawnione w ostatnich dwóch latach afery z udziałem polityków z pierwszych stron gazet, a zwłaszcza badana przed telewizyjnymi kamerami afera z Rywinem pokazały ludziom, co tak naprawdę ukrywa się za patetyczną retoryką. Wyłonił się z tego obraz klasy politycznej jako bandy jeśli nie złodziei, to w każdym razie pasożytów, którzy w dodatku oczekują za to oklasków. Już samo to jest irytujące w wystarczającym stopniu, ale przecież na tym nie koniec. Ludzie może wybaczyliby politykom i złodziejstwo i pasożytnictwo, gdyby nie sytuacja, odczuwana przez wielu jako beznadziejna. Główną tego przyczyną jest bezrobocie, oscylujące wokół 20 procent już piąty rok. Tak wysokie bezrobocie wyrzuca poza główny nurt życia gospodarczego około 40 proc. obywateli, pozbawiając ich pewności siebie i zatruwając ich życie nieustannym niepokojem o los własny i najbliższych. Ponieważ żadne z ugrupowań parlamentarnych nie potrafi przedstawić żadnego przekonującego remedium, opinia publiczna utwierdza się w podejrzeniach, iż tak już będzie zawsze. Ludzie dochodzą do wniosku że zostali przez własne elity zdradzeni, a to zaciska im szczęki w odruchu nieubłaganej, zimnej nienawiści. Wskazanie winowajcy wprawdzie sytuacji tej nie zmienia, ale przynosi pewną ulgę, bo - po pierwsze - porządkuje obraz świata, a po drugie - bo pozwala na odkrycie prostego remedium w postaci rządów silnej ręki.