| MĘCZEŃSTWO KSIĘDZA KOTLARZA - artykuł Antoniego Zambrowskiego Wysłane czwartek, 27, maja 2004 przez Krzysztof Pawlak |
O męczeństwie księdza Romana Kotlarza po raz pierwszy usłyszałem od Grzesia Liesego - asystenta Politechniki Warszawskiej, współpracownika Biura Interwencji Komitetu Samoobrony Społecznej KOR. Na zlecenie szefa Biura Interwencji KSS KOR Zbigniewa Romaszewskiego (dziś senatora) jeździł on do Radomia, by zbadać na podstawie zeznań świadków okoliczności tragicznej śmierci miejscowego księdza Romana Kotlarza. Działacze opozycji antykomunistycznej podejrzewali, że jego nagła śmierć miała związek z terrorem SB po wypadkach radomskich 25 czerwca 1976 roku. Zachowanie SB wobec Grzesia zdawało się potwierdzać to podejrzenie. Za każdym razem, gdy Grześ zjawiał się w tym mieście pociągiem lub z zaskoczenia samochodem znajomych, SB uniemożliwiała mu kontakt ze znajomymi zmarłego księdza, zatrzymując go i przetrzymując przez przepisowe 48 godzin na tzw. dołku, czyli w areszcie, mieszczącym się w piwnicy Komendy Wojewódzkiej MO w Radomiu. Niezrażony tym Grześ zabijał czas, układając muzykę do rock-opery do libretta, opartego na popularnym w kręgach opozycyjnych poemacie satyrycznym Janusza Szpotańskiego "Towarzysz Szmaciak". Tu należałoby wyjaśnić, że znany satyryk opozycyjny Janusz Szpotański zdobył rozgłos dzięki tzw. operze za trzy lata, czyli szopce satyrycznej pod tytułem "Cisi i gęgacze albo bal u Prezydenta", za którą otrzymał na wiosnę 1968 roku wyrok trzyletniego pozbawienia wolności. Dodatkową sławę zyskał Janusz dzięki przemówieniu Władysława Gomułki, wygłoszonemu do aktywu partyjnego Warszawy w Sali Kongresowej Pałacu Kultury i Nauki, w którym zaatakował on bezpośrednio Szpotańskiego jako osobnika wychowanego w oparach rynsztoka. Siedzieliśmy z nim w jednym pawilonie w zakładzie karnym w Barczewie, dokąd trafiłem po wyroku za tzw. szkalowanie PRL i narodu polskiego. (Szkalowanie państwa polegało na określeniu prowadzonej przez Władysława Gomułki polityki konfrontacji z Episkopatem Kościoła katolickiego w sprawie Millenium Chrześcijaństwa w Polsce jako nowego wydania Kulturkampfu. To drugie - na przypisaniu mi przez ubeckich ciemniaków autorstwa wiersza Jana Kochanowskiego z Czarnolasu: "Cieszy mnie rym ten - Polak mądr po szkodzie. Lecz jeśli prawda i z tego nas zbodzie, nową przypowieść Polak sobie kupi, że i przed szkodą i po szkodzie głupi"). Po wydarzeniach w Radomiu, gdzie manifestujący robotnicy spalili Komitet Wojewódzki PZPR, Janusz Szpotański napisał swój nowy poemat o towarzyszu Szmaciaku, który Grześ chciał przerobić na rock-operę.