| Jajkiem i "wrażeniami" - artykuł Stanisława Michalkiewicza Wysłane wtorek, 13, kwietnia 2004 przez Krzysztof Pawlak |
Zima wasza, wiosna nasza. Tak mogą powiedzieć sobie Niemcy i Francuzi po ostatniej wizycie kanclerza Schrödera w Warszawie i szczycie Unii Europejskiej w Brukseli. Polska poszła "na kompromis", ale nie pomogło to już premierowi Millerowi, zapewne już wcześniej spisanemu na straty przez naszych nowych sojuszników i protektorów. Jeszcze nie zdążono ustalić treści "kompromisu" ("Le Figaro" z 28 marca pisze, że problemem polskiego rządu nie jest "kompromis" - tylko, jak to wszystko wytłumaczyć polskiej opinii publicznej?), a tu w Warszawie, o północy z czwartku na piątek, pan marszałek Borowski, z Jolantą Banach, z Ziutą, czyli wrażliwą społecznie panią Sierakowską, z cwaną Sylwią Pusz i nieśmiertelnym panem Celińskim oraz przedstawicielami drobniejszego płazu, utworzył Socjaldemokrację Polską. Jeszcze światło nie zostało oddzielone od ciemności, a już piątkowe dzienniki poranne podały, że "według sondaży" partia pana Borowskiego cieszy się poparciem aż 19 proc. wyborców. Świadczy to wymownie o otaczającej tę partię czyjejś potężnej życzliwości, która sprawia, że przenikliwi, niezależni przecież dziennikarze, którzy w innych okolicznościach każdy fałsz palcem wytkną, zademonstrują, święte pieczęcie złamią, powyskrobują, bez zmrużenia oka drukują takie informacje. Kimże, ach kimże jest protektor, który wyciska z SLD Millera i może czynić takie znaki i cuda?