Strona Główna

Konferencja Uniosceptyczna AD 2003

Konferencja eurosceptyków

Witryna Kary Śmierci

Strona inicjatywy UPR w sprawie likwidacji podatku spadkowego

Warszawska edycja "Marszu po kapitalizm"

Strona warszawskiej edycji Marszu po Kapitalizm

 

Wywiad z Ireną Głowacką, założycielką reaktywowanego Związku Sybiraków - część II: głód, wyczerpująca praca, wszy w kolejce po chleb. Zesłańcy nie mogli w PRL otrzymać wyższych stanowisk - czyli dyskryminacja komunistyczna w swej pełnej krasie. Wysłane środa, 10, marca 2004 przez Krzysztof Pawlak

"Pod patronatem komunistycznego Związku Patriotów Polskich w Bijsku była założona szkoła 4-klasowa. Tam dostawaliśmy do ręki maleńką grudkę marmolady" - wspomina Irena Głowacka, założycielka reaktywowanego Związku Sybiraków. Wróciła z rodziną do okrojonej Polski dość wcześnie - dzięki aktorowi Jackowi Woszczerowiczowi - bo już w 1945 roku.
Dalszy ciąg wspomnień pani Ireny o warunkach życia Polaków pochodzących także z dzisiejszych terenów Rzeczypospolitej, zesłanych przez sowieckich bandytów na Syberię.
"Wszy dostawało się w kolejkę po chleb. Chleb nie przypominał chleba: były w nim kartofle, żmych kukurydziany, czyli makuchy kukurydziane, a mąki może w nim było 10-15%. Następnego dnia zsychał się na kamień. Biedniejsi ludzie wymieniali go na kartofle, bo je można było dłużej przechować. Nigdy nie wiadomo było, czy w ogóle danego dnia ten »chleb« przywiozą...".
Mój życiorys nie jest typowy - Białystok nie został objęty zagarnięciem przez Sowietów. W Białymstoku mieliśmy domy i place, dzięki którym mogliśmy je sprzedawać i w ten sposób egzystować...
Rejestrując Związek Sybiraków komuniści wymogli na nas zapis, że nie możemy reprezentować wszystkich Polaków z całego świata... 17 grudnia 1988 roku - akurat w 60. rocznicę powołania pierwszego Związku - zostaliśmy reaktywowani... ale baliśmy się, że UB i TPPR będą chcieli nasz związek rozłożyć...

Nagranie trwa ponad 15 minut i jest dostępne w Sieci do 24 III 2004 r.



Użytkownik:
E-mail:
Hasło:
Komentarz: