Publicystyka Antysocjalistycznego Mazowsza

ŻYWY MAMUT KOMUNISTYCZNY JAKO WYKOPALISKO - artykuł Antoniego Zambrowskiego Wysłane czwartek, 12, lutego 2004 przez Krzysztof Pawlak

Na jesieni ub. roku dr Piotr Gontarczyk (dawny doktorant prof. Tomasza Strzembosza) przypomniał czytelnikom dziennika "Rzeczpospolita" w artykule "Ostatni prawdziwy komunista" kompletnie zapomnianą przez ludzi postać polskiego stalinowca tow. Kazimierza Mijala. Dr P. Gontarczyk obronił na wiosnę ub. roku pracę pt. "Droga PPR do władzy" i zbierając materiały do swojej pracy, nawiązał osobisty kontakt z osobą stanowiącą coś na kształt żywego obiektu wykopaliskowego (Dawny działacz partyjny i wciąż czynny historyk ruchu komunistycznego w Polsce, prof. Andrzej Werblan dowcipnie określił promocję wspomnień tow. Wiesława, czyli Władysława Gomułki w siedzibie PAN - pałacu ks. Staszica - jako czerwony park jurajski dinozaurów. Otóż tow. Kazimierz Mijal jest zjawiskiem mentalnym z jeszcze wcześniejszej epoki archeologicznej, wyprzedzającej rządy tow. Wiesława). Nieco wcześniej niż dr Piotr Gontarczyk osobą Kazimierza Mijala zajął się publicysta tygodnika "Najwyższy CZAS!" Tomasz Kornaś w artykule "Pod sztandarem Enver Hodży..." (nr 22. z 31 maja 2003 r.)
Przypomnijmy, że tow. Mijal - w odróżnieniu od innych wybitnych działaczy komunistycznych w PRL - nie był przed wojną członkiem Komunistycznej Partii Polski - sekcji Międzynarodówki Komunistycznej. Zgodnie z instrukcjami tow. Grigorija Zinowjewa - przewodniczącego Komitetu Wykonawczego Kominternu, czyli Międzynarodówki Komunistycznej w czasach przedstalinowskich - oparciem dla rewolucji komunistycznej w Polsce miał być bunt mniejszości narodowych: Ukraińców, Białorusinów, Niemców i Żydów (spełniło się to w drastycznych formach we wrześniu 1939 roku po wkroczeniu Armii Czerwonej na Kresy Wschodnie Rzeczypospolitej). Powyższe założenie strategiczne musiało wpływać na skład narodowościowy działaczy KPP, z których wielu rekrutowało się z tych właśnie mniejszości. W okresie powojennym ci funkcjonariusze KPP z mniejszości narodowych nadal działali w szeregach PZPR z tym, że działaczom żydowskiego pochodzenia w toku wewnątrzpartyjnych swarów wypominano ich żydowskie korzenie, natomiast wschodnich Słowian i nawet Niemców jako cennych Aryjczyków przemianowano w rodowitych Polaków.
Kazimierz Mijal do komunistów dołączył dopiero w czasie okupacji hitlerowskiej, gdy spadochroniarze z Moskwy: Marceli Nowotko, Paweł Finder (albo w wersji Piotra Gontarczyka - Pinkus Finder) oraz Bolesław Mołojec założyli w Warszawie Polską Partię Robotniczą. Zwróćmy uwagę na okoliczność, że według nowych założeń Kominternu - miała to być w odróżnieniu od KPP partia z nazwy i treści polska. We wewnątrzpartyjnej dintojrze w kierownictwie PPR zginęli z bratniej ręki Marceli Nowotko oraz jego zabójcy bracia Mołojcowie, zaś z ręki Gestapo - Paweł Finder i Małgorzata Fornalska. Wówczas władzę w PPR objął bez uzgodnienia z Moskwą Władysław Gomułka (pseudonim partyjny Wiesław). Jego partyjnym rywalem już wtedy był starszy od niego wiekiem i stażem partyjnym tow. "Tomasz", czyli Bolesław Bierut - partyjny mąż Małgorzaty Fornalskiej, sprowadzony konspiracyjnie na jej prośbę z Mińska Białoruskiego do Warszawy (jak wiem od pochodzącego z Kresów posła na Sejm kontraktowy Bohdana Pilarskiego - mimowolnego świadka tych zdarzeń, tow. Bieruta z Mińska do granic Generalnego Gubernatorstwa konwojował sowiecki oddział partyzancki). Kazimierz Mijal był w czasie okupacji przywódcą nielicznej organizacji warszawskiej PPR, sekretarzem Komitetu Warszawskiego (opowiadał mi mój starszy kolega z zakładów "Komuna Paryska" na Kamionku w Warszawie Stefan Paradowski, w czasie okupacji hitlerowskiej uczestnik konspiracji PPR-owskiej w zakładach "Ursus", że ich bardzo aktywna organizacja partyjna liczyła zaledwie 5 osób, gdy AK-owców były tam setki).
Po wojnie Kazimierz Mijal został z nominacji partyjnej Władysława Gomułki prezydentem Łodzi, zaś po jego obaleniu pod zarzutem odchylenia prawicowo-nacjonalistycznego przez frakcję lewicowo-internacjonalistyczną - bliskim współpracownikiem tow. "Tomasza", czyli prezydenta Bolesława Bieruta (był kolejno szefem Kancelarii Cywilnej Prezydenta, ministrem gospodarki komunalnej, a następnie w latach 1952-56 ministrem-szefem Urzędu Rady Ministrów). Jak twierdzi dr P. Gontarczyk, Kazimierz Mijal maczał palce w aresztowaniu we wrześniu 1953 roku przez MBP księdza Prymasa Stefana Wyszyńskiego.
W lutym 1956 roku odbył się w Moskwie XX zjazd KPZR, na którym jej I sekretarz KC Nikita Chruszczow wygłosił tajny referat o zbrodniach Stalina na bolszewikach (inne, bardziej masowe ofiary wodza narodów go nie animowały). Prawdy tej nie przetrzymał Bolesław Bierut i w ten sposób zwolnił stanowisko I sekretarz KC PZPR. Jego miejsce zajął były działacz KPP i oficer polityczny I Armii gen. Berlinga w ZSRR Edward Ochab. Zgon uznanego przywódcy partyjnego zaowocował ostrą walką wewnętrzną w rządzącej Polską monopartii. Wyłoniły się w niej dwie tajne i nieformalne koterie: zachowawczy neo-stalinowcy, zwani "Natolińczykami" oraz umiarkowani reformatorzy komunistyczni, zwani "Puławianami". Kazimierz Mijal stał się jednym z przywódców natolińczyków i ostro zwalczał puławian jako zdrajców marxizmu-leninizmu. Grupa natolińska cieszyła się poparciem ambasady sowieckiej. Obydwa odłamy usiłowały wykorzystać autorytet byłego sekretarza generalnego KC PPR Władysława Gomułki, obalonego w 1948 roku na rozkaz Moskwy. Ostatecznie "Wiesław" poparł puławian, ponieważ ich przywódcy Roman Zambrowski oraz zaprzyjaźniony z nim premier Józef Cyrankiewicz zaproponowali Gomułce stanowisko I sekretarza KC PZPR, zaś Roman Zambrowski namówił Edwarda Ochaba, by dobrowolnie ustąpił swe stanowisko "Wiesławowi". Na kolejnym VIII plenum KC PZPR Gomułka został wybrany I sekretarzem KC i zaproponował członkom KC do zatwierdzenia nowy skład Biura Politycznego oraz sekretariatu KC bez neo-stalinowskich konserwatystów w ich składzie, zwłaszcza bez marszałka Konstantego Rokossowskiego. Ponieważ decyzje personalne zapadły bez uzgodnienia z Kremlem, natolińczycy zaalarmowali Moskwę i na Warszawę ruszyły z baz sowieckich w Polsce kolumny pancerne. Do Warszawy przyleciała delegacja sowieckiego kierownictwa partyjnego z Nikitą Chruszczowem na czele, aby przywrócić poprzedni układ kierowniczy w Polsce. Zdecydowana postawa Polaków, zwłaszcza robotników, na niezliczonych wiecach w fabrykach i uczelniach wspierających nowe kierownictwo partyjne z Gomułką na czele, skłoniła Kreml do odwrotu. Było to pierwsze po II wojnie światowej zwycięstwo Polaków nad sowieckim Imperium Zła, osiągnięte w dodatku bez jedynego wystrzału i bez przelewu polskiej krwi (wytł. ASME). Dla Kazimierza Mijala była to totalna klęska.
Zwycięstwo Gomułki doprowadziło do rozłamu w grupie natolińskiej, gdyż poważna jej część opowiedziała się po stronie tow. "Wiesława". Natomiast tow. Mijal stanął na czele grupy "niezłomnych", opierających się aprobowanej przez większość Polaków polityce reform. Na IX plenum KC na wiosnę 1957 roku wygłosił on opozycyjne przemówienie, zarzucając nowemu kierownictwu zdradę ideałów. Szczególnie upierał się przy zasadach internacjonalizmu proletariackiego, wymagających budowy socjalizmu w Polsce ze Związkiem Radzieckim na czele (nowe kierownictwo odrzucało to hasło, upierając się przy własnej, narodowej drodze ku socjalizmowi). Dr Gontarczyk w oparciu o relacje Kazimierza Mijala pisze: "Gomułka nie ustosunkował się do uwag Mijala, za to po kilku miesiącach usunął go z KC". Jest to oczywisty błąd, spowodowany świadomym kłamstwem tow. Mijala. Plenum KC poświęcone było walce z rewizjonizmem w szeregach partyjnych i w sprawozdaniu Biura Politycznego Gomułka napiętnował właśnie Leszka Kołakowskiego, Wiktora Woroszylskiego oraz Romana Zimanda za tendencje rewizjonistyczne w ich publicystyce. Doktryner Mijal miast poprzeć kierownictwo partyjne w tym zbożnym dziele - zaatakował je, więc w dyskusji na plenum KC członkowie Biura dawali czynny odpór stalinowcom. Gomułka w swym podsumowaniu wypomniał Mijalowi zbrodnie polskiej beriowszczyzny, traktując je jako bezpośrednie skutki budowania socjalizmu "ze Związkiem Rad na czele" i dodał, że Rakosi budował na Węgrzech socjalizm ze Związkiem Radzieckim na czele, a później podczas powstania w Budapeszcie okazało się, że na czele są czołgi radzieckie.
Obydwaj biografowie Mijala - i red. Tomasz Kornaś, i dr Piotr Gontarczyk przypominają anonimową broszurę "W walce zwycięstwo! Bierność i milczenie to zguba!" z grudnia 1963 roku, od której Mijal małodusznie się odciął na posiedzeniu Centralnej Komisji Kontroli Partyjnej. Po odwołaniu go ze stanowiska dyrektora banku Mijal wraz z grupą działaczy grupy natolińskiej powołał w grudniu 1965 roku konspiracyjną Komunistyczną Partię Polski. Biografowie opisują tę działalność jako regularną opozycję polityczną wobec władz PRL, co jest - moim zdaniem - przesadą. Podobnie opisuje swą działalność Bernard alias Bolesław Tejkowski z Polskiej Wspólnoty Narodowej (wytł. ASME), który w rzeczywistości był zwyczajnym agentem SB. Materiały agitacyjne mijalowców wyrażały poglądy tzw. partyzantów, czyli neostalinowskiego nurtu w SB i PZPR, określanego jako nurt narodowo-radykalny ze względu na odwoływanie się w walce z reformatorskim nurtem w partii do haseł antysemickich i rasistowskich. Ze względu na dyscyplinę partyjną wykluczającą do czasu tego typu frazeologię "partyzanci" z gen. Moczarem-Diomką na czele, woleli posługiwać się w celach agitacyjnych literaturą mijalowską i w ten sposób wywierać nacisk na zbyt zachowawcze w tym względzie kierownictwo partyjne. Dopiero podczas wydarzeń marcowych 1968 roku narodowi radykałowie najpierw z PAX i w ślad za nimi z PZPR odważyli się otwartym tekstem wygłaszać hasła antysemickie. Tym się tłumaczy względna tolerancja SB i prokuratury wobec mijalowców.
Podobną inicjatywę podjęło w owym czasie kierownictwo moczarowskiego MSW poza granicami PRL wykorzystując jako swego agenta wpływu znanego działacza dyskusyjnego Klubu Krzywego Koła w Warszawie i zarazem byłego agenta UB socjologa Witolda Jedlickiego. Został on wypuszczony na Zachód z analogicznym jak mijalowcy zadaniem dyskredytacji reformatorskiego nurtu w partii, z czego wywiązał się znakomicie, publikując w Instytucie Literackim w Paryżu głośny pamflet "Żydy i chamy" o walce puławian i natolińczyków w roku 1956. Podobnie jak Kazimierz Mijal demaskował on partyjnych "liberałów" jako frakcję żydowską, przeciwstawiającą się czystym rasowo "natolińczykom" (co nie było prawdą, gdyż w szeregach konserwy partyjnej też trafiali się działacze żydowskiego pochodzenia, przezywani z przekąsem "natolinerami"). Jednocześnie serwował on opinii publicznej obraz "Puławian" jako krypto-stalinowców, zaś "Natolińczyków" jako ludzi nie Stalina, lecz Chruszczowa. Rewelacje te odegrały swoją rolę propagandową podczas wydarzeń marcowych 1968 roku, mimo że od 1964 roku Nikita Chruszczow był już bankrutem politycznym. Marcowe środki przekazu demaskowały jako stalinowców wielu usuwanych ze swych stanowisk rewizjonistów i "syjonistów". (dzięki imprimatur Jerzego Giedroycia rewelacje Witolda Jedlickiego miały długi żywot w PRL i przyczyniły się do wychowania w tym duchu całego pokolenia opozycjonistów).
Kazimierz Mijal nie doczekał w Polsce owoców swej działalności agitacyjnej przeciwko syjonistom i rewizjonistom w szeregach PZPR, gdyż w roku 1966 uciekł do Albanii, rządzonej żelazną ręką przez stalinowca Envera Hodżę (za chrzest dziecka groziła tam księdzu katolickiemu kara śmierci). Z Tirany prowadził on działalność agitacyjną na falach polskiej sekcji radia albańskiego. Wskutek swej zarozumiałości i nieuctwa popadł on wkrótce w konflikt z kierownictwem albańskich komunistów, gdy skrytykował (jak to opowiadał doktorowi Piotrowi Gontarczykowi) dyskutowaną przez nich koncepcję rotacji kadr kierowniczych.
Kierownictwo albańskie darło ustawicznie koty z niezależnym od Moskwy kierownictwem Związku Komunistów Jugosławii, które z powodzeniem stosowało tzw. leninowskie zasady rotacji kadr kierowniczych. (Lenin postulował tę zasadę w głośnej broszurze "Państwo i rewolucja"). Oczywiście ten zabieg nie dotyczył wybranego dożywotnio prezydentem Jugosławii marszałka Josipa Broza - Tita, więc w Albanii dyskutowano przejęcie cichcem od wyklinanych głośno rewizjonistów takiego zbawczego zabiegu. Kazimierz Mijal - jak sam opowiada - skrytykował ten zabieg jako antyleninowski, przez co naraził się na areszt domowy. Wobec tego podjął starania o przeniesienie się do komunistycznych Chin pod skrzydła przewodniczącego Mao, który w latach 60. na wzór Stalina zagłodził w czasie Wielkiego Skoku miliony chłopów, a następnie przeprowadził rękoma komunistycznej młodzieży "rewolucję kulturalną" i zgnoił w więzieniu wielu swych dawnych współpracowników z prezydentem Liu Shaoqi (czyt. Liu Szao tsi) na czele. Kazimierz Mijal przybył do Pekinu 1 lipca 1977 roku już po śmierci Wielkiego Sternika, która nastąpiła we wrześniu 1976 r. Mimo to opowiada doktorowi Gontarczykowi o swej komitywie ideowej z jego ekipą. Skądinąd jednak wiadomo, że nowe chińskie kierownictwo obaliło rządy "bandy czworga" i zliberalizowało kurs polityczny, a zatem poprowadziło politykę sprzeczną z radami Kazimierza Mijala. Nowy przywódca Deng Xiaoping zainicjował reformy, które uczyniły Chiny potęgą gospodarczą. W tych warunkach tow. Mijal powrócił do Europy, zaś w końcu 1983 roku wrócił do PRL.
Dr P. Gontarczyk opisuje według słów K. Mijala jego działalność opozycyjną wymierzoną w "splamioną robotniczą krwią juntę wojskową generała Jaruzelskiego", choć sam suponuje udział KGB w jego peregrynacjach po świecie, a zatem i w działalności w Polsce. 74-letni Mijal trafia nawet na kilka miesięcy w listopadzie 1984 roku do celi więzienia na Mokotowie, ale przypomina mi to przygody Bernarda alias Bolesława Tejkowskiego internowanego w więzieniu w Białołęce w lecie 1982 roku (zawdzięczałem temu swe przedwczesne uwolnienie z internowania, gdyż SB nie chciała, bym współwięźniom opowiadał o roli Tejkowskiego jako świadka oskarżenia w mym procesie po wydarzeniach marcowych 1968 roku).
W 2000 roku Kazimierz Mijal rozesłał do kilku bibliotek zbiór swych artykułów z lat 90., zatytułowany "Główna przyczyna klęski rewolucyjnego socjalizmu". Treść tej pracy relacjonują obydwaj biografowie czerwonego Matuzalema. Nie chce on przyznać, że socjalizm padł, gdyż był ekonomicznie niewydolny i nie mógł istnieć bez kredytów z Zachodu. Nie chce też przyznać, że socjalizm w Polsce padł pod ciosami masowej i pokojowej rewolucji klasy robotniczej sprzymierzonej z inteligencją. NSZZ "Solidarność" - chrześcijański związek zawodowy działający pod ideowym kierownictwem ojca świętego Jana Pawła II, grupujący niemal 10 milionów polskich robotników i wspierany przez chrześcijański NSZZ "Solidarność" Rolników Indywidualnych - został jego zdaniem założony "przez różnej maści oszustów i syjonistów". Jest to - jego zdaniem - dalszy ciąg Polskiego Października 1956 wyreżyserowanego przez syjonistyczną bermanowszczyznę. Koalicja bermanowszczyzny z gomułkowszczyzną - powiada - wytrzymała 12 lat, czyli do 1968 roku. Powiedziałbym, że są to popłuczyny z literatury ubeckiego ZP "Grunwald", gdyby nie to, że antysemici z "Grunwaldu" bronili honoru tow. Wiesława. Ale Tomasz Kornaś wskazuje na liczne zapożyczenia w pracy Mijala z dzieł Bogusława Rybickiego - przywódcy kanapowego Stronnictwa Narodowego "Ojczyzna", o którym mój przyjaciel śp. Zygmunt Krzemiński ps. Kmicic opowiadał, że jest to ewidentny ubol. (Kmicic współpracował z B. Rybickim w czasie wyborów parlamentarnych 1993 roku i przejrzał go na wylot). Ubolem z wieloletnim stażem jest też Bernard alias Bolesław Tejkowski. Mamy więc ubeckie podziemie, podsycające antysemityzm na lewicy, na wzór i podobieństwo nurtu czerwono-brunatnego w putinowskiej Rosji. Zapraszam Sergiusza Kowalskiego, jeśli go istotnie niepokoi antysemityzm, a nie jedynie interesuje pretekst do walki z prawicą, by zbadał źródła finansowania tego podziemia. Bo choć Kazimierza Mijala nie stać na wydanie swych wielkopomnych dzieł, to stać na to innych czynnych lewicowych antysemitów, wydających nie tylko broszury, ale i gazety.

Antoni Zambrowski


Komentarz (0)

Wyszukiwarka ASME


Pole wyszukania:


Wiadomości z kraju

Publicystyka

Mazowsze

TV-felietony

Zagranica

Notki wydawnicze / Recenzje

Ciekawostki o lewicy

PZPR ->SLD/SDPl


UP


Samoobrona


AW"S" -> PO - PiS

Wiadomości z UPR

ARCHIWUM

Stare ARCHIWUM


Najlepszy kandydat Niemiec na "prezia" - Donald Tusk

Witryna Kary Śmierci

 

 


Polecane serwisy

 

strona główna | kontakt | © Krzysztof Pawlak 1998 - 2008