Publicystyka
Antysocjalistycznego Mazowsza
Pytanie o jedność prawicy - artykuł prof. Michała Wojciechowskiego Wysłane środa, 31, grudnia 2003 przez Krzysztof Pawlak |

Od roku 1989 partie typu prawicowego są w Polsce mniej lub bardziej podzielone, choć na ogół ten stan spotyka się z dezaprobatą wyborców tej orientacji.
Dlaczego więc podział trwa, a próby zjednoczenia nie wyszły poza powierzchowną formułę pospolitego ruszenia względnie doraźnych koalicji? Czy i jak prawica - względnie centroprawica - może się zjednoczyć?
Zacząć należy od określenia, co w ogóle jest prawicą, jako że samo to pojęcie jest dziś kwestionowane. W pierwszym przybliżeniu prawicowe jest to, co nie jest lewicowe. Taka negatywna definicja może być z oczywistych powodów skrytykowana, ale pozwala od razu odsiać ugrupowania, które politycznie z lewicą kolaborują lub też przejmują istotną część jej programu. O ich jednoczeniu mówić nie zamierzam.
Nie należy więc zaliczać do prawicy PSL, mimo jego elementów chadeckich, gdyż w zamian za udział we władzy partia ta wiele razy wspierała postkomunistów, a jej rdzeniem jest dawne ZSL. Strukturalnie jest to partia władzy, sojusz wiejskiej nomenklatury. Już przed wojną mawiano Posady Samym Ludowcom. O tyle może przydać się prawicy, że potrafi sprzymierzyć się taktycznie z każdym. Prawicą nie jest tym bardziej Samoobrona, konkurencyjna partia chłopska, gdyż biało-czerwony krawat nie przesłoni awanturnictwa, poglądów gospodarczych na lewo od SLD oraz doraźnych z nim przymierzy. Partia emerycka, znów widoczna w sondażach, ma charakter lewicowo-roszczeniowy. Nie jest wreszcie prawicą podupadła UW, dalsza ideowa kontynuacja dysydentów z łona PZPR i jej pomocników. Nieraz sprzyjała ona postkomunistom, od polityki "grubej kreski" po sojusze lokalne. Kto miał poglądy prawicowe, już UW opuścił, choć część wyborców o tym nie wie.
Przyczyny podziałuDość często przeciwstawia się podział prawicy jedności lewicy. Jest to oczywiste uproszczenie, zważywszy, że poza SLD i UP istnieją jeszcze cztery wymienione wyżej ważniejsze stronnictwa nieprawicowe. Faktem jest jednak, że spadkobiercy PZPR okazali się dość odporni na podziały i mają szansę przetrwać również kryzys obecny - może pod kolejny raz zmienioną nazwą, niczym firma po bankructwie - gdy prawicy trudno się zjednoczyć.
Dlaczego? Otóż tradycja lewicowa jest kolektywistyczna, a prawica stawia na wolną jednostkę, musi zatem być wewnętrznie bardziej urozmaicona; więcej też będzie w partiach prawicy indywidualistów. SLD jest bezideową partią władzy, niepodejmującą istotnych reform, sojuszem urzędników zbiurokratyzowanego państwa z korzyścią jako spoiwem. Poglądy odgrywają w niej mniejszą rolę. Niejeden postkomunista prywatnie wygłasza zdania bliskie prawicowym. Podobnie bywa w krajach sąsiednich i w socjaldemokracji zachodniej. Tymczasem działacze prawicowi zazwyczaj wierzą w swoje programy, czegoś chcą i trudniej im nagiąć się do współpracy z ludźmi o programie nieco innym. Prawica zawsze będzie wewnętrznie zróżnicowana.
Dalsze przyczyny mają charakter bardziej lokalny. Prawica w Polsce miała dużo mniej czasu na zorganizowanie się i stworzenie własnej tradycji. Obecna proporcjonalna ordynacja wyborcza sprzyja wielopartyjności. Ordynacja większościowa mogłaby doprowadzić do stworzenia szerokiej partii prawicowej. Dlatego SLD będzie ją blokować, aczkolwiek możliwa jest też z jego strony zagrywka pokerowa: prawica się podzieli, a SLD wygra dzięki systemowi typu anglosaskiego z jedną turą; nie byłoby to możliwe przy wyborach większościowych w dwóch turach. Last but not least wobec opóźnienia i płytkości działań lustracyjnych, w partiach prawicowych działało i zapewne nadal działa wielu agentów, którzy mogą sabotować jednoczenie się prawicy.
Trzy kierunkiGros rzeczników prawicy zgodzi się zapewne, że na jej tożsamość składają się:
- zdecydowana obrona praworządności, wynikła z troski o życie i bezpieczeństwo obywateli;
- wolność gospodarcza i szacunek dla własności;
- odwołanie się do zasad chrześcijańskich i patriotyzmu jako źródła motywacji i wartości.
Trzy główne partie centroprawicowe akcentują jednak inne elementy z tego wyliczenia. Pierwszy kojarzy się najbardziej z PiS, podkreślającym walkę z korupcją i inną przestępczością. Najbardziej wolnorynkowa jest PO. Chrześcijańsko-patriotyczna - LPR.
Żadna z tych partii nie odrzuca istotnych składników programu prawicowego, ale trudno powiedzieć, by je przyjmowała konsekwentnie i w całości. Czy u działaczy PiS mamy dość zrozumienia dla konieczności redukcji aparatu urzędniczego wszystkich szczebli, radykalnego odejścia od koncesji, zezwoleń, zbędnych kontroli itp.? Czy w PO nie będą balastem lewicujący uciekinierzy z UW oraz entuzjazm proeuropejski, skoro UE to także wagony krępujących gospodarkę przepisów? Czy w kręgu LPR nie mamy ekonomicznej naiwności, protekcjonizmu gospodarczego i skłonności do ręcznego sterowania?
Powyższe wyliczenie nie obejmuje oczywiście całej różnorodności prawicy. Istnieją mniejsze partie i koła, a także organizacje innego typu.
Wymieńmy przykładowo ruch na rzecz jednomandatowych okręgów wyborczych, zrzeszenia przedsiębiorców, Centrum im. Adama Smitha. (wytł. ASME) Potencjał prawicy obejmuje też związek "Solidarność", mimo jego postawy roszczeniowej, i mnóstwo ludzi, zwłaszcza z kręgu ruchów katolickich, którzy do polityki w jej kształcie obecnym obawiali się włączyć.
Zbliżenie programoweUpadek AWS pokazał, jak musi się skończyć konsolidacja prawicy pojęta powierzchownie. Bez programowej konsekwencji, taktyczna, z niepewnym sojusznikiem (UW), zbudowana głównie na sprzeciwie wobec komuny i chęci zajęcia jej miejsca. Nie chcę przez to powiedzieć, że prawica miałaby unikać polemiki z SLD i walki o władzę, przeciwnie, jej pilnym celem jest obalenie obecnych, coraz szkodliwszych dla Polski rządów. Ta krytyka musi jednak pójść głębiej, obejmując biurokratyczny i skorumpowany ustrój, w ramach którego SLD działa. Również na poziomie haseł zwalczanie biurokracji i korupcji, ucisku zwykłego obywatela przez władzę, będzie bardziej nośne i trafi nawet do niektórych wyborców lewicy.
Ale i radykalizm jest ryzykowny. UPR, proponując program prawicowy w formie wyidealizowanej, nie potrafiła wyjść poza 3 proc. poparcia i szanse na wpływ polityczny może mieć raczej w koalicji. Być może takie wyniki bez żadnego udziału we władzy ani oparcia w mediach należy uważać za sukces; być może przyczyną były taktyczne błędy lidera, ale na takiej drodze szans na szybką reformę państwa nie widać.
Niemniej jednak konsolidacja prawicy ma sens tylko na zasadzie połączenia w jednym programie trzech wymienionych wyżej zasad. Nie może polegać na tym, że każda partia składowa z mniejszym naciskiem głosić będzie swoją tezę główną albo że będzie zwalczać tezy partii sąsiednich. Odwrotnie. Rywalizacja między partiami prawicowymi winna skłonić je do tego, by nie rezygnując ze swego głównego wyróżnika, próbowały też uwzględnić w swych propozycjach postulaty stronnictw pokrewnych.
Perspektywy wyborczeRazem czy osobno do wyborów parlamentarnych? Trochę to zależy od ordynacji wyborczej, a tę SLD gotowy będzie zmienić w ostatniej chwili. Wspólne wystąpienie czyni z centroprawicy wyrazistą alternatywę dla SLD, czym żadna jej partia z osobna w pełni być nie może (dlatego SLD ma ciągle wyższe notowania niż rząd). Równocześnie przedstawienie trzech wariantów programu prawicowego może stworzyć pewne dodatkowe pole wyboru wewnątrz prawicy i zadowoli wyborców o różnych preferencjach. Nie zgubi się sympatyków PO krzywiących się na LPR itp. Dotychczas każdy z trzech istniejących wariantów cieszył się poparciem podobnego rzędu. Rozbieżności między wynikami sondaży wskazują, że zwolennicy centroprawicy wahają się z wyborem, podział głosów może tu być chwiejny.
Osobny start może przynieść korzyść tylko pod warunkiem przekonania wyborców, że trzy podobne stronnictwa mogą i chcą współpracować po wyborach. Jeśli tego nie uczynią, zmarnują kolejną szansę. Wymaga to od partii prawicowych zawarcia oficjalnego sojuszu i oczywiście rezygnacji z publicznej wymiany zarzutów czy wyrywania sobie zwolenników. Wysoce szkodliwe jest rozumowanie, że największym zagrożeniem są partie podobne, gdyż do nich mogą odejść nasi wyborcy. Szarpanina wewnątrz prawicy skłania jej wyborców do zostania w domu.
Trzy centroprawicowe partie parlamentarne uzyskiwały w sondażach ostatnich miesięcy łącznie 40 - 47 proc. poparcia, SLD z UP - 19 - 26 proc., partie chłopskie - 15 - 24 proc. Poparcie dla lewicy stale maleje, zyskują PO i Samoobrona. Partie prawicowe, działając zgodnie, mogą przyciągnąć wielu niezdecydowanych, gdyż są to głównie wyborcy prawicy, którzy zniechęcili się do udziału w wyborach albo ewentualnie jeszcze nie wybrali partii. PO może zyskać kosztem UW, a LPR pozyskać część zwolenników partii chłopskich. Klarowne zwycięstwo wyborcze jest więc w ich zasięgu, ale pod warunkiem wspólnego działania. Niedalekie już wybory do Parlamentu Europejskiego mogą być szkołą czy to współpracy, czy lojalnej rywalizacji, mogą też stać się testem wpływów poszczególnych partii, pomocnym do ustalenia przyszłych wspólnych list.
Michał WojciechowskiPierwotnie artykuł ukazał się w dzienniku "Rzeczpospolita" z 31 XII 2003 - 01 I 2004 r.Autor jest teologiem świeckim, profesorem Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie i Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. Wydał m.in. zbiór publicystyki "Wiara - cywilizacja - polityka"; ekspert Centrum im. Adama Smitha.
Jak chyba nikt inny w UPR - prof. Michał Wojciechowski spełnia większość możliwych kryteriów, by stać się najważniejszym liderem tego ugrupowania w przyszłym, tak bardzo znaczącym dla możliwości zjednoczenia wielu nurtów centro- i sensu stricto prawicowych Rzeczypospolitej.
Tego życzę UPR
...i PT Odbiorcom witryny Antysocjalistycznego Mazowsza
na Nowy AD 2004 Rok...
Krzysztof Pawlak
Komentarz (1)