| Chwila szczero¶ci - artykuł Stanisława Michalkiewicza Wysłane poniedziałek, 22, wrze¶nia 2003 przez Krzysztof Pawlak |
Z woli Sejmu przyszły rok ma być zadedykowany Witoldowi Gombrowiczowi. Nalegały na to zwłaszcza ugrupowania podkre¶laj±ce swoje przywi±zanie do demokracji, co jest o tyle zabawne, że Gombrowicz demokracj± pogardzał, podobnie zreszt±, jak i demokratami. Ale parlamentarzy¶ci pewnie o tym już nie wiedz±, a zreszt± może wiedz± i nawet w głębi serca tę ocenę podzielaj±? To nawet byłoby ładnie, że choćby przy pomocy takiej aluzji, pragn± dać wyraz potrzebie szczero¶ci i autentyczno¶ci. Bo Gombrowicz starał się być szczery i autentyczny. Dlatego np. na pytanie, co s±dzi o kształceniu młodzieży, odpowiedział pytaniem: A PO CO CHAMÓW KSZTAŁCIĆ?| # 8 | |
| Użytkownik: | Anonymous Unregistered |
| E-mail: | N/A |
| Data: | wtorek, 23, marca 2004 |
| ip: | 62.121.132.130 |
| Komentarz | |
| hm. szczerosc i autentycznosc Gombrowicza. a to dobre ;))))) | |
| # 7 | |
| Użytkownik: | Anonymous Unregistered |
| E-mail: | rejestrator@tlen.pl |
| Data: | niedziela, 26, paĽdziernika 2003 |
| ip: | 212.76.33.69 |
| Komentarz | |
| Tak się składa, że pracuję w szkole średniej, gdzie jest dużo chłopców, najstarsi mają po 21 lat, ale o czymś takim jak w Toruniu nikt nawet nie pomyśli, nawet nie przychodzi nam do głowy, że my moglibyśmy się obawiać czegoś podobnego. Pracują młodzi nauczyciele cudzoziemcy i nigdy nie ulegli najmniejszemu prześladowaniu.
Przyczyna tego incydentu jest inna: jest nią niewłaściwa postawa dyrektora szkoły, który nadaje się wyłącznie do zdjęcia ze stanowiska. Uśmieszek tej pani, politowanie, cóż, młody kolega, nie poradził sobie... A gdzie był wtedy dyrektor? Czy nauczyciel nie porosił o interwencję zanim doszło do gorszących scen? A może prosił i usłyszał odmowę albo krytykę siebie? Karta Nauczyciela mówi dobitnie: opiekunem młodzieży jest dyrektor szkoły i tylko on. Dobre wychowanie uczniów zaczyna się od poddania ostrej dyscyplinie nauczycieli. Tak, tak, sam do nich należę i cieszę się, że tak jest w mojej szkole. Wiadomo, że ten młody anglista prosił o pomoc kolegów i nie otrzymał jej. W mojej szkole jego koledzy musieliby się poważnie tłumaczyć z takiego zachowania, wręcz jestem pewien, że nie dpuściliby się tego bojąc się reakcji p. dyrektor w razie, gdyby młody nauczyciel się poskarżył. Dyrektor nigdy nie odmawia interwencji. Z rozmów z nią uczniowie nie wychodzą specjalnie zdołowani lub zbuntowani, nigdy też na nikogo nie krzyczy. Mimo to wspomnienie pani dyrektor działa na tych prawie dorosłych uczniów w sposób magiczny: korygują swoje zachowanie.(czy tak jest w szkole toruńskiej - pytanie retoryczne) Ona po prostu pilnuje ich i nas, nie lekceważąc drobnych spraw, drobnych sygnałów. Wychowuje jej postawa: niezwykła pracowitość, sprawiedliwość, odwaga pozbywania się nieodpowiednich osób, które odbywają staże, ale nie nadają się do zawodu. Wiemy, że wymaga od wszystkich tak samo i nie stosuje taryfy ulgowej w stosunku do "starej kadry". Za wszystko, co robimy i mówimy jesteśmy odpowiedzialni i jest to traktowane bardzo poważnie. Nauczyciel, który wie, że będzie rozliczony z pracy, że jest bacznie obserwowany, będzie obserwował i konsekwentnie rozliczał ucznia, będzie reagował na niego jak człowiek, który może pomóc na człowieka, któremu trzeba pomóc. Uczniom też nie jest łatwo, tym trudniej, gdy nauczycielom nie zależy. Rzadko jesteśmy napominani, drobne sygnały skłaniaja nas do myślenia. Po prostu wstyd zawieść szefową. Na niej jeszcze sie nie zawiodłem: można się przed nią przyznac do błędu i ona sama też to potrafi. Nauczycielstwo to jest zawód, a dyrektor szkoły powinien być mistrzem. Jeśli nie jest, nie nadaje się i biedni jego uczniowie i nauczyciele: żyją w jakiejś fałszywej sytuacji, w swobodzie, ale nie takiej, jaka jest im potrzebna, bo mając wolność "do" nie mają wolności "od". Eskalacja kar niczego nie załatwi. Bijmy i zabijajmy, bo jesteśmy bezradni? Nie wszyscy są bezradni - na pewno jest więcej dobrych dyrektorów i szkół jak nasza. Jestem o tym szczerze przekonany. |
|
| # 6 | |
| Użytkownik: | Anonymous Unregistered |
| E-mail: | rejestrator@tlen.pl |
| Data: | niedziela, 26, paĽdziernika 2003 |
| ip: | 212.76.33.69 |
| Komentarz | |
| Tak się składa, że pracuję w szkole średniej, gdzie jest dużo chłopców, najstarsi mają po 21 lat, ale o czymś takim jak w Toruniu nikt nawet nie pomyśli, nawet nie przychodzi nam do głowy, że my moglibyśmy się obawiać czegoś podobnego. Pracują młodzi nauczyciele cudzoziemcy i nigdy nie ulegli najmniejszemu prześladowaniu.
Przyczyna tego incydentu jest inna: jest nią niewłaściwa postawa dyrektora szkoły, który nadaje się wyłącznie do zdjęcia ze stanowiska. Uśmieszek tej pani, politowanie, cóż, młody kolega, nie poradził sobie... A gdzie był wtedy dyrektor? Czy nauczyciel nie porosił o interwencję zanim doszło do gorszących scen? A może prosił i usłyszał odmowę albo krytykę siebie? Karta Nauczyciela mówi dobitnie: opiekunem młodzieży jest dyrektor szkoły i tylko on. Dobre wychowanie uczniów zaczyna się od poddania ostrej dyscyplinie nauczycieli. Tak, tak, sam do nich należę i cieszę się, że tak jest w mojej szkole. Wiadomo, że ten młody anglista prosił o pomoc kolegów i nie otrzymał jej. W mojej szkole jego koledzy musieliby się poważnie tłumaczyć z takiego zachowania, wręcz jestem pewien, że nie dpuściliby się tego bojąc się reakcji p. dyrektor w razie, gdyby młody nauczyciel się poskarżył. Dyrektor nigdy nie odmawia interwencji. Z rozmów z nią uczniowie nie wychodzą specjalnie zdołowani lub zbuntowani, nigdy też na nikogo nie krzyczy. Mimo to wspomnienie pani dyrektor działa na tych prawie dorosłych uczniów w sposób magiczny: korygują swoje zachowanie.(czy tak jest w szkole toruńskiej - pytanie retoryczne) Ona po prostu pilnuje ich i nas, nie lekceważąc drobnych spraw, drobnych sygnałów. Wychowuje jej postawa: niezwykła pracowitość, sprawiedliwość, odwaga pozbywania się nieodpowiednich osób, które odbywają staże, ale nie nadają się do zawodu. Wiemy, że wymaga od wszystkich tak samo i nie stosuje taryfy ulgowej w stosunku do "starej kadry". Za wszystko, co robimy i mówimy jesteśmy odpowiedzialni i jest to traktowane bardzo poważnie. Nauczyciel, który wie, że będzie rozliczony z pracy, że jest bacznie obserwowany, będzie obserwował i konsekwentnie rozliczał ucznia, będzie reagował na niego jak człowiek, który może pomóc na człowieka, któremu trzeba pomóc. Uczniom też nie jest łatwo, tym trudniej, gdy nauczycielom nie zależy. Rzadko jesteśmy napominani, drobne sygnały skłaniaja nas do myślenia. Po prostu wstyd zawieść szefową. Na niej jeszcze sie nie zawiodłem: można się przed nią przyznac do błędu i ona sama też to potrafi. Nauczycielstwo to jest zawód, a dyrektor szkoły powinien być mistrzem. Jeśli nie jest, nie nadaje się i biedni jego uczniowie i nauczyciele: żyją w jakiejś fałszywej sytuacji, w swobodzie, ale nie takiej, jaka jest im potrzebna, bo mając wolność "do" nie mają wolności "od". Eskalacja kar niczego nie załatwi. Bijmy i zabijajmy, bo jesteśmy bezradni? Nie wszyscy są bezradni - na pewno jest więcej dobrych dyrektorów i szkół jak nasza. Jestem o tym szczerze przekonany. |
|
| # 5 | |
| Użytkownik: | Anonymous Unregistered |
| E-mail: | rejestrator@tlen.pl |
| Data: | niedziela, 26, paĽdziernika 2003 |
| ip: | 212.76.33.69 |
| Komentarz | |
| Tak się składa, że pracuję w szkole średniej, gdzie jest dużo chłopców, najstarsi mają po 21 lat, ale o czymś takim jak w Toruniu nikt nawet nie pomyśli, nawet nie przychodzi nam do głowy, że my moglibyśmy się obawiać czegoś podobnego. Pracują młodzi nauczyciele cudzoziemcy i nigdy nie ulegli najmniejszemu prześladowaniu.
Przyczyna tego incydentu jest inna: jest nią niewłaściwa postawa dyrektora szkoły, który nadaje się wyłącznie do zdjęcia ze stanowiska. Uśmieszek tej pani, politowanie, cóż, młody kolega, nie poradził sobie... A gdzie był wtedy dyrektor? Czy nauczyciel nie porosił o interwencję zanim doszło do gorszących scen? A może prosił i usłyszał odmowę albo krytykę siebie? Karta Nauczyciela mówi dobitnie: opiekunem młodzieży jest dyrektor szkoły i tylko on. Dobre wychowanie uczniów zaczyna się od poddania ostrej dyscyplinie nauczycieli. Tak, tak, sam do nich należę i cieszę się, że tak jest w mojej szkole. Wiadomo, że ten młody anglista prosił o pomoc kolegów i nie otrzymał jej. W mojej szkole jego koledzy musieliby się poważnie tłumaczyć z takiego zachowania, wręcz jestem pewien, że nie dpuściliby się tego bojąc się reakcji p. dyrektor w razie, gdyby młody nauczyciel się poskarżył. Dyrektor nigdy nie odmawia interwencji. Z rozmów z nią uczniowie nie wychodzą specjalnie zdołowani lub zbuntowani, nigdy też na nikogo nie krzyczy. Mimo to wspomnienie pani dyrektor działa na tych prawie dorosłych uczniów w sposób magiczny: korygują swoje zachowanie.(czy tak jest w szkole toruńskiej - pytanie retoryczne) Ona po prostu pilnuje ich i nas, nie lekceważąc drobnych spraw, drobnych sygnałów. Wychowuje jej postawa: niezwykła pracowitość, sprawiedliwość, odwaga pozbywania się nieodpowiednich osób, które odbywają staże, ale nie nadają się do zawodu. Wiemy, że wymaga od wszystkich tak samo i nie stosuje taryfy ulgowej w stosunku do "starej kadry". Za wszystko, co robimy i mówimy jesteśmy odpowiedzialni i jest to traktowane bardzo poważnie. Nauczyciel, który wie, że będzie rozliczony z pracy, że jest bacznie obserwowany, będzie obserwował i konsekwentnie rozliczał ucznia, będzie reagował na niego jak człowiek, który może pomóc na człowieka, któremu trzeba pomóc. Uczniom też nie jest łatwo, tym trudniej, gdy nauczycielom nie zależy. Rzadko jesteśmy napominani, drobne sygnały skłaniaja nas do myślenia. Po prostu wstyd zawieść szefową. Na niej jeszcze sie nie zawiodłem: można się przed nią przyznac do błędu i ona sama też to potrafi. Nauczycielstwo to jest zawód, a dyrektor szkoły powinien być mistrzem. Jeśli nie jest, nie nadaje się i biedni jego uczniowie i nauczyciele: żyją w jakiejś fałszywej sytuacji, w swobodzie, ale nie takiej, jaka jest im potrzebna, bo mając wolność "do" nie mają wolności "od". Eskalacja kar niczego nie załatwi. Bijmy i zabijajmy, bo jesteśmy bezradni? Nie wszyscy są bezradni - na pewno jest więcej dobrych dyrektorów i szkół jak nasza. Jestem o tym szczerze przekonany. |
|
| # 4 | |
| Użytkownik: | Anonymous Unregistered |
| E-mail: | rejestrator@tlen.pl |
| Data: | niedziela, 26, paĽdziernika 2003 |
| ip: | 212.76.33.69 |
| Komentarz | |
| Tak się składa, że pracuję w szkole średniej, gdzie jest dużo chłopców, najstarsi mają po 21 lat, ale o czymś takim jak w Toruniu nikt nawet nie pomyśli, nawet nie przychodzi nam do głowy, że my moglibyśmy się obawiać czegoś podobnego. Pracują młodzi nauczyciele cudzoziemcy i nigdy nie ulegli najmniejszemu prześladowaniu.
Przyczyna tego incydentu jest inna: jest nią niewłaściwa postawa dyrektora szkoły, który nadaje się wyłącznie do zdjęcia ze stanowiska. Uśmieszek tej pani, politowanie, cóż, młody kolega, nie poradził sobie... A gdzie był wtedy dyrektor? Czy nauczyciel nie porosił o interwencję zanim doszło do gorszących scen? A może prosił i usłyszał odmowę albo krytykę siebie? Karta Nauczyciela mówi dobitnie: opiekunem młodzieży jest dyrektor szkoły i tylko on. Dobre wychowanie uczniów zaczyna się od poddania ostrej dyscyplinie nauczycieli. Tak, tak, sam do nich należę i cieszę się, że tak jest w mojej szkole. Wiadomo, że ten młody anglista prosił o pomoc kolegów i nie otrzymał jej. W mojej szkole jego koledzy musieliby się poważnie tłumaczyć z takiego zachowania, wręcz jestem pewien, że nie dpuściliby się tego bojąc się reakcji p. dyrektor w razie, gdyby młody nauczyciel się poskarżył. Dyrektor nigdy nie odmawia interwencji. Z rozmów z nią uczniowie nie wychodzą specjalnie zdołowani lub zbuntowani, nigdy też na nikogo nie krzyczy. Mimo to wspomnienie pani dyrektor działa na tych prawie dorosłych uczniów w sposób magiczny: korygują swoje zachowanie.(czy tak jest w szkole toruńskiej - pytanie retoryczne) Ona po prostu pilnuje ich i nas, nie lekceważąc drobnych spraw, drobnych sygnałów. Wychowuje jej postawa: niezwykła pracowitość, sprawiedliwość, odwaga pozbywania się nieodpowiednich osób, które odbywają staże, ale nie nadają się do zawodu. Wiemy, że wymaga od wszystkich tak samo i nie stosuje taryfy ulgowej w stosunku do "starej kadry". Za wszystko, co robimy i mówimy jesteśmy odpowiedzialni i jest to traktowane bardzo poważnie. Nauczyciel, który wie, że będzie rozliczony z pracy, że jest bacznie obserwowany, będzie obserwował i konsekwentnie rozliczał ucznia, będzie reagował na niego jak człowiek, który może pomóc na człowieka, któremu trzeba pomóc. Uczniom też nie jest łatwo, tym trudniej, gdy nauczycielom nie zależy. Rzadko jesteśmy napominani, drobne sygnały skłaniaja nas do myślenia. Po prostu wstyd zawieść szefową. Na niej jeszcze sie nie zawiodłem: można się przed nią przyznac do błędu i ona sama też to potrafi. Nauczycielstwo to jest zawód, a dyrektor szkoły powinien być mistrzem. Jeśli nie jest, nie nadaje się i biedni jego uczniowie i nauczyciele: żyją w jakiejś fałszywej sytuacji, w swobodzie, ale nie takiej, jaka jest im potrzebna, bo mając wolność "do" nie mają wolności "od". Eskalacja kar niczego nie załatwi. Bijmy i zabijajmy, bo jesteśmy bezradni? Nie wszyscy są bezradni - na pewno jest więcej dobrych dyrektorów i szkół jak nasza. Jestem o tym szczerze przekonany. |
|
| # 3 | |
| Użytkownik: | Anonymous Unregistered |
| E-mail: | rejestrator@tlen.pl |
| Data: | niedziela, 26, paĽdziernika 2003 |
| ip: | 212.76.33.69 |
| Komentarz | |
| Tak się składa, że pracuję w szkole średniej, gdzie jest dużo chłopców, najstarsi mają po 21 lat, ale o czymś takim jak w Toruniu nikt nawet nie pomyśli, nawet nie przychodzi nam do głowy, że my moglibyśmy się obawiać czegoś podobnego. Pracują młodzi nauczyciele cudzoziemcy i nigdy nie ulegli najmniejszemu prześladowaniu.
Przyczyna tego incydentu jest inna: jest nią niewłaściwa postawa dyrektora szkoły, który nadaje się wyłącznie do zdjęcia ze stanowiska. Uśmieszek tej pani, politowanie, cóż, młody kolega, nie poradził sobie... A gdzie był wtedy dyrektor? Czy nauczyciel nie porosił o interwencję zanim doszło do gorszących scen? A może prosił i usłyszał odmowę albo krytykę siebie? Karta Nauczyciela mówi dobitnie: opiekunem młodzieży jest dyrektor szkoły i tylko on. Dobre wychowanie uczniów zaczyna się od poddania ostrej dyscyplinie nauczycieli. Tak, tak, sam do nich należę i cieszę się, że tak jest w mojej szkole. Wiadomo, że ten młody anglista prosił o pomoc kolegów i nie otrzymał jej. W mojej szkole jego koledzy musieliby się poważnie tłumaczyć z takiego zachowania, wręcz jestem pewien, że nie dpuściliby się tego bojąc się reakcji p. dyrektor w razie, gdyby młody nauczyciel się poskarżył. Dyrektor nigdy nie odmawia interwencji. Z rozmów z nią uczniowie nie wychodzą specjalnie zdołowani lub zbuntowani, nigdy też na nikogo nie krzyczy. Mimo to wspomnienie pani dyrektor działa na tych prawie dorosłych uczniów w sposób magiczny: korygują swoje zachowanie.(czy tak jest w szkole toruńskiej - pytanie retoryczne) Ona po prostu pilnuje ich i nas, nie lekceważąc drobnych spraw, drobnych sygnałów. Wychowuje jej postawa: niezwykła pracowitość, sprawiedliwość, odwaga pozbywania się nieodpowiednich osób, które odbywają staże, ale nie nadają się do zawodu. Wiemy, że wymaga od wszystkich tak samo i nie stosuje taryfy ulgowej w stosunku do "starej kadry". Za wszystko, co robimy i mówimy jesteśmy odpowiedzialni i jest to traktowane bardzo poważnie. Nauczyciel, który wie, że będzie rozliczony z pracy, że jest bacznie obserwowany, będzie obserwował i konsekwentnie rozliczał ucznia, będzie reagował na niego jak człowiek, który może pomóc na człowieka, któremu trzeba pomóc. Uczniom też nie jest łatwo, tym trudniej, gdy nauczycielom nie zależy. Rzadko jesteśmy napominani, drobne sygnały skłaniaja nas do myślenia. Po prostu wstyd zawieść szefową. Na niej jeszcze sie nie zawiodłem: można się przed nią przyznac do błędu i ona sama też to potrafi. Nauczycielstwo to jest zawód, a dyrektor szkoły powinien być mistrzem. Jeśli nie jest, nie nadaje się i biedni jego uczniowie i nauczyciele: żyją w jakiejś fałszywej sytuacji, w swobodzie, ale nie takiej, jaka jest im potrzebna, bo mając wolność "do" nie mają wolności "od". Eskalacja kar niczego nie załatwi. Bijmy i zabijajmy, bo jesteśmy bezradni? Nie wszyscy są bezradni - na pewno jest więcej dobrych dyrektorów i szkół jak nasza. Jestem o tym szczerze przekonany. |
|
| # 2 | |
| Użytkownik: | Anonymous Unregistered |
| E-mail: | rejestrator@tlen.pl |
| Data: | niedziela, 26, paĽdziernika 2003 |
| ip: | 212.76.33.69 |
| Komentarz | |
| Tak się składa, że pracuję w szkole średniej, gdzie jest dużo chłopców, najstarsi mają po 21 lat, ale o czymś takim jak w Toruniu nikt nawet nie pomyśli, nawet nie przychodzi nam do głowy, że my moglibyśmy się obawiać czegoś podobnego. Pracują młodzi nauczyciele cudzoziemcy i nigdy nie ulegli najmniejszemu prześladowaniu.
Przyczyna tego incydentu jest inna: jest nią niewłaściwa postawa dyrektora szkoły, który nadaje się wyłącznie do zdjęcia ze stanowiska. Uśmieszek tej pani, politowanie, cóż, młody kolega, nie poradził sobie... A gdzie był wtedy dyrektor? Czy nauczyciel nie porosił o interwencję zanim doszło do gorszących scen? A może prosił i usłyszał odmowę albo krytykę siebie? Karta Nauczyciela mówi dobitnie: opiekunem młodzieży jest dyrektor szkoły i tylko on. Dobre wychowanie uczniów zaczyna się od poddania ostrej dyscyplinie nauczycieli. Tak, tak, sam do nich należę i cieszę się, że tak jest w mojej szkole. Wiadomo, że ten młody anglista prosił o pomoc kolegów i nie otrzymał jej. W mojej szkole jego koledzy musieliby się poważnie tłumaczyć z takiego zachowania, wręcz jestem pewien, że nie dpuściliby się tego bojąc się reakcji p. dyrektor w razie, gdyby młody nauczyciel się poskarżył. Dyrektor nigdy nie odmawia interwencji. Z rozmów z nią uczniowie nie wychodzą specjalnie zdołowani lub zbuntowani, nigdy też na nikogo nie krzyczy. Mimo to wspomnienie pani dyrektor działa na tych prawie dorosłych uczniów w sposób magiczny: korygują swoje zachowanie.(czy tak jest w szkole toruńskiej - pytanie retoryczne) Ona po prostu pilnuje ich i nas, nie lekceważąc drobnych spraw, drobnych sygnałów. Wychowuje jej postawa: niezwykła pracowitość, sprawiedliwość, odwaga pozbywania się nieodpowiednich osób, które odbywają staże, ale nie nadają się do zawodu. Wiemy, że wymaga od wszystkich tak samo i nie stosuje taryfy ulgowej w stosunku do "starej kadry". Za wszystko, co robimy i mówimy jesteśmy odpowiedzialni i jest to traktowane bardzo poważnie. Nauczyciel, który wie, że będzie rozliczony z pracy, że jest bacznie obserwowany, będzie obserwował i konsekwentnie rozliczał ucznia, będzie reagował na niego jak człowiek, który może pomóc na człowieka, któremu trzeba pomóc. Uczniom też nie jest łatwo, tym trudniej, gdy nauczycielom nie zależy. Rzadko jesteśmy napominani, drobne sygnały skłaniaja nas do myślenia. Po prostu wstyd zawieść szefową. Na niej jeszcze sie nie zawiodłem: można się przed nią przyznac do błędu i ona sama też to potrafi. Nauczycielstwo to jest zawód, a dyrektor szkoły powinien być mistrzem. Jeśli nie jest, nie nadaje się i biedni jego uczniowie i nauczyciele: żyją w jakiejś fałszywej sytuacji, w swobodzie, ale nie takiej, jaka jest im potrzebna, bo mając wolność "do" nie mają wolności "od". Eskalacja kar niczego nie załatwi. Bijmy i zabijajmy, bo jesteśmy bezradni? Nie wszyscy są bezradni - na pewno jest więcej dobrych dyrektorów i szkół jak nasza. Jestem o tym szczerze przekonany. |
|
| # 1 | |
| Użytkownik: | Anonymous Unregistered |
| E-mail: | arturo54@interia.pl |
| Data: | wtorek, 23, wrze¶nia 2003 |
| ip: | 217.97.47.56 |
| Komentarz | |
| Szanowny Panie Stanisławie
Odpowiadam: przyśpieszy |
|