Publicystyka
Antysocjalistycznego Mazowsza
| W cieniu czerwonej gwiazdy - artykuł Tadeusza M. Plużańskiego Wysłane poniedziałek, 22, września 2003 przez Krzysztof Pawlak |
Śmierć Kwadratu nastąpiła w 1945 roku, razem z wejściem Rosjan. Polacy musieli opuścić lewobrzeżną część miasta i przez 50 lat nie mieli do niej wstępu. W 1975 roku nastąpiła śmierć całej Legnicy. Do miasta przyjechało kierownictwo z Katowic, a pierwszym sekretarzem KW PZPR został Stanisław Cieślik, prawa ręka Gierka. Dopiero dziś miasto zaczyna odżywać.Kwadrat to 1/3 powierzchni Legnicy, 1100 obiektów, 40 hektarów. Odwiedzali go wszyscy dostojnicy partyjni i państwowi ZSRR, którzy składali oficjalne i nieoficjalne wizyty w Polsce. Po inwazji wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację przez kilka godzin przetrzymywano tu przywódcę czeskich komunistów Aleksandra Dubczeka, którego aresztowano w Pradze i przewieziono następnie do Moskwy.
Okazałe, ukryte wśród drzew wille sąsiadują z ciągami XIX-wiecznych kamienic, i z tzw. Leningradami. To nazwa wielkiej płyty, którą Rosjanie wykorzystali do budowy bloków. Po wyjściu Armii Czerwonej z Legnicy „Leningrady” były tak zdewastowane, że nie było wiadomo, co z nimi zrobić. Część udało się jednak wyremontować.
Skąd nazwa Kwadrat? Wymyślili ją legniczanie – od muru, którym Rosjanie odgrodzili się od miasta w 1948 roku.
Dziś z muru pozostały jedynie fragmenty. Ale Kwadrat to przede wszystkim rzadki przykład osiedla w parku, czego „sojusznicza” armia nie zdołała zniszczyć. Najwięcej zieleni zachowało się w alei lipowej, ciągnącej się wzdłuż ulicy Grabskiego – głównej arterii dawnego Kwadratu i przy „Domu Prijoma” – najbardziej luksusowej rezydencji miasta, nazwanej tak przez sowietów. Dziś, podobnie, jak przez ostatnie pół wieku, jest w nim restauracja, tyle tylko, że prywatna (piwo kosztuje 12 zł). Przed wojną willa była własnością niemieckiej rodziny Teichertów, która produkowała maszyny tartaczne i stolarskie.
MUZEUM ARMII RADZIECKIEJZaraz po wojnie Legnica była punktem demobilizacyjnym dla wojsk, powracających do ZSRR i tych, które przenoszono do okupowanych Niemiec. Wkrótce, w miejsce dowództwa II Frontu Białoruskiego, umieszczono tu Północną Grupę Wojsk Armii Radzieckiej. W latach 1984-90 w Kwadracie mieściła się nawet kwatera Dowództwa Zachodniego Kierunku Strategicznego, któremu podlegało 30 dywizji rozlokowanych w NRD, Polsce, Czechosłowacji, i na Węgrzech. Wtedy na ulicach Legnicy można było zobaczyć mundury wszystkich „sprzymierzonych”.
W Kwadracie ulokowała się elita radzieckiej armii, z generałami Dubyninem i Kowaliowem na czele. Do chwili nominacji na ministra obrony narodowej Polski w 1949 roku jedną z willi zajmował marszałek Rokossowski.
Importowana zza Buga generalicja miała tu wszystko – piękną okolicę, dobrze zaopatrzone sklepy, niezbędną infrastrukturę, połączenie lotnicze i kolejowe z Moskwą. Dla nich Kwadrat to był Zachód.
– Kwadrat był dzielnicą zamkniętą. Nie wiedzieliśmy, co działo się za murem, nawet radzieccy szeregowcy nie mieli tam wstępu – pamięta Leonard Michalak.
Żołnierze i cywile zostali rozrzuceni po całym mieście. Był czas, kiedy na 70 tys. mieszkańców Legnicy, ok. 40 tys. stanowili przybysze ze Wschodu.
– Po ulicach szlajali się skośnoocy, wszczynali burdy w restauracjach. Jak przejeżdżali przez miasto, cały ruch był wstrzymywany – mówi Joanna Michalak, dziennikarka legnickiego tygodnika „Konkrety”. – Ale jest też druga strona medalu: odwołali ich nagle, na stołach zostawili nieskończony obiad. A tam, na Wschodzie, nie mieli do czego wracać.
Generał Dubynin, prócz prywatnej willi, miał gabinet w sztabie wojsk radzieckich. Wyposażenie było skromne – meble, globus, mapy. To powinno zostać w Legnicy, jako eksponaty muzealne, ale trafiło do Śląskiego Okręgu Wojskowego.
Dziś ogromny kompleks dawnego radzieckiego sztabu przejął ZUS. Część pamiątek po okupancie trafiło do Muzeum Armii Radzieckiej przy parku Mickiewicza. Eksponaty pochodziły z okresu ostatniej wojny, ale również z czasów Kutuzowa. Muzeum zlikwidowano, bo nowe, demokratycznie wybrane władze Legnicy nie chciały takiej spuścizny. Część sprzętów wywieźli Rosjanie, reszta została rozszabrowana.
PRZETRWAŁ, BO BYŁ ZAMKNIĘTYWojska radzieckie zaczęły wycofywać się z Legnicy w 1991 roku, a ostatni żołnierze opuścili miasto 15 września 1993 roku.
– Wyszli dzięki wprowadzeniu opcji zerowej, czyli rezygnacji przez obie strony – polską i rosyjską, z wszelkich roszczeń – mówi Leonard Michalak. – To był najgorszy okres w dziejach Legnicy. Rosjanie niszczyli środowisko, wylewając do rowów paliwo, kwitł nielegalny handel z Polakami. W Kwadracie pojawiła się nagle masa dzikich lokatorów.
Powstał problem z oszacowaniem majątku, gdyż Rosjanie dzielili 300-metrowe mieszkanie na sześć części. W prasie pojawiły się ogłoszenia: miasto na sprzedaż. Ale legniczanie odbudowywali swoje miasto już kilkakrotnie, od XII wieku i teraz też to zrobili.
Dziś trudno powiedzieć, ile zniszczyli Rosjanie, a ile rozgrabili Polacy. Zaraz po wyjściu wojsk rosyjskich Kwadrat nie został odpowiednio zabezpieczony.
– Nie było obiektu, do którego mogliśmy wejść z marszu – mówią w urzędzie miasta. – W oknach zamiast firanek wisiały gazety, pod sufitem gołe żarówki. Gaz doprowadzali do mieszkań gumowymi rurkami. Kiedy zepsuły się im sanitariaty, robili dziurę przez cały pion i wszystkie nieczystości lądowały w piwnicy. Trzeba było kilkaset taczek, żeby to wywieźć. Radzieccy żołnierze nie dbali o budynki również dlatego, że uważali je za zdobyczne, mieli kontrakt maksimum na cztery lata.
Pod względem dewastacji Kwadrat niewiele różnił się od innych części miasta, zajętych przez Rosjan. W 1945 roku tak świętowali obchody Rewolucji Październikowej, że spalili część zamku. Najgorszy los spotkał jednak legnicką Starówkę. W latach 60. wjechały na nią buldożery i zniszczyły układ Rynku, który ściśle zachowywano od XIII wieku. Socjalistyczny supermarket, czyli pawilon handlowy „Społem” stanął na przeciwko gotyckiego kościoła. Na placu obok Ratusza wyrósł Komitet Wojewódzki, a przed nim pomnik Wdzięczności Armii Radzieckiej (do 1945 roku stał tu pomnik króla Prus Fryderyka II). W Lasku Złotoryjskim wycięto drzewa pod budowę obwodnicy, która nigdy nie powstała. Nawet wojna nie zrobiła tu takich spustoszeń. Kwadrat przetrwał, bo był dzielnicą zamkniętą.
Dziś w dawnej komendzie garnizonu jest sąd, a w klinice ZOZ i przychodnia rejonowa. Jeden z hoteli zamienił się w urząd kontroli skarbowej, drugi w dom spokojnej starości. W XVIII-wiecznej Akademii Rycerskiej, gdzie Rosjanie mieli magazyny, rozlokowała się m. in. szkoła muzyczna, biblioteka i obiekty gastronomiczne. Niemiecka szkoła dla dziewcząt – Augusta-Victoria Schule, w której jeszcze niedawno mieścił się dom oficera, służy teraz kurii biskupiej.
TWIERDZA LIEGNITZLegnica była miastem koszar na długo przed wejściem Rosjan. Najpierw, pod koniec XIX wieku, budowali je Prusacy, potem, w latach 30. XX wieku hitlerowcy dla Wehrmachtu. Koszary znajdowały się na rogatkach, przy wszystkich drogach wylotowych z miasta, tak, aby w razie potrzeby zrobić z Legnicy twierdzę.
Przez kilkaset lat Legnica (Liegnitz) była niemiecka, z liczną mniejszością żydowską. Dzisiejsza Legnicka Fabryka Fortepianów i Pianin należała (w latach 1849-1945) do rodziny Seilerów. Kiedy w 1990 roku Stefan Seiler odwiedził fabrykę i swoje dawne mieszkanie, złodzieje ukradli mu nowego mercedesa. Spadkobiercy nie zrazili się jednak tym faktem – chcą wejść w spółkę ze skarbem państwa, który jest obecnym właścicielem fabryki fortepianów.
Powstanie dzielnicy Tarninów, w której znajduje się Kwadrat, Legnica zawdzięcza nadburmistrzowi, dr. Ottomarowi Oertelowi, który swój urząd pełnił przez 40 lat (1872 – 1912). Dzięki niemu nowe oblicze zyskało również centrum miasta, łącznie z okazałym, choć niedokończonym Ratuszem. Dzięki staraniom założonego dwa lata temu Stowarzyszenia Tarninów nadburmistrz Oertel doczekał się w mieście swojej tablicy.
Niedawno nad Legnicą pojawił się stary zeppelin, wynajęty przez jeden z browarów. W międzywojniu sterowce miały tu swoją bazę. Wybudowane za Hitlera lotnisko wojskowe (220 ha) służyło w czasie wojny jednostkom Luftwaffe, które po szkoleniu wysyłano prosto na front, potem „bratniej” armii jako baza śmigłowców bojowych, by w 1997 roku, mimo znalezienia kilku niewypałów, przyjmować Ojca Świętego Jana Pawła II. Teraz część terenu należy do polskiej jednostki wojskowej.
Od czerwca 1993 miastem partnerskim dla Legnicy jest niemiecki Wuppertal, a od grudnia 1996 rosyjski Orenburg. W holu głównym magistratu wisi dziś żyrandol z „Domu Prijoma”. W ten sposób połączyła się historia niemiecko-radziecko-polskiej Legnicy.
Tadeusz M. Płużański
Komentarz (1)