Zabiegi wokół Żydolandu? - artykuł Stanisława Michalkiewicza Wysłane poniedziałek, 25, sierpnia 2003 przez Krzysztof Pawlak

Nieszczęścia bliźnich w zasadzie nie powinny nas pocieszać, ale w tym stanie przygnębienia, w jaki wprawia nas rządząca Polską szlachta-gołota, żadnej pociechy lekceważyć nie wolno. A cóż może być nas bardziej pokrzepić na duchu, jeśli nie nowina, że w Ameryce panuje taki sam serdel, jak u nas? Z jednej strony to trochę niepokojące, bo Ameryka, to nasz sojusznik, ale z drugiej - wpływa to kojąco na kompleksy. Nie jesteśmy najgorsi na świecie. Na przykład po klęsce wrześniowej w 1939 roku wszyscy myśleli, że coś takiego mogło przytrafić się tylko Polsce. Kiedy jednak rok później Francja przegrała z Niemcami w takim samym, a może nawet jeszcze gorszym stylu, zaraz nastroje się poprawiły.
Ale do rzeczy. W czerwcu ub. roku amerykański sędzia w Nowym Jorku, po trzech latach deliberacji oddalił powództwa złożone przeciwko Rzeczypospolitej Polskiej przez amerykańskich Żydów, pragnących wejść w posiadanie położonego w Polsce mienia, zwanego przez nich "żydowskim". Sędzia uznał, że Polska jest państwem suwerennym, a więc nie może być pozywana przed sądy innego państwa. Sądy w Ameryce są, jak wiadomo, niezawisłe, ale ponieważ sędzia deliberował aż trzy lata nad kwestią, czy Polska jest suwerennym państwem, czy nie, to wydawało mi się, że musiał wreszcie dostać jakieś wyjaśnienie z Departamentu Stanu USA, który nigdy nie szczędzi nam komplementów, jako małemu, ale dzielnemu narodowi, który w dodatku ma suwerenne państwo.
Tymczasem okazało się, że to wcale nie jest takie oczywiste. W Ameryce bowiem obowiązuje trójpodział władzy według Monteskiusza. Dzieli się ona na ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą. Otóż władza ustawodawcza w roku 1950 przyznała Stanom Zjednoczonym prawo sądzenia innych państw, chyba że przypadkowo są to państwa suwerenne, bo wtedy korzystają z immunitetu nawet w Ameryce. Władza sądownicza jest tym prawem związana. Tymczasem władza wykonawcza, wprawdzie też jest tym prawem związana, ale znajdując się bliżej tzw. życia, musi czasami prawić komplementy. I właśnie z powodu trójpodziału władz, jaki panuje w Stanach Zjednoczonych, nie wiemy dokładnie, czy komplementy, jakimi obsypuje nas prezydent Jerzy Bush i inni przedstawiciele administracji, są szczere, a przede wszystkim prawdziwe, czy nie. Wątpliwość ta pojawiła się niedawno, bo Sąd Apelacyjny uchylił wyrok nowojorskiego sędziego. Sprawa zatem wraca do punktu wyjścia, z czego podobno cieszą się szalenie adwokaci reprezentujący amerykańskich Żydów, bo któż na ich miejscu by się nie cieszył?
Warto tedy przypomnieć, że w kilka dni po referendum, które w taką euforię wprawiło pana prezydenta Kwaśniewskiego, pojawił się w Warszawie pan Dawid Harris, dyrektor wykonawczy amerykańskiego Komitetu Żydowskiego, który zażądał pieniędzy. Towarzyszył mu JE Krzysztof Hill, ambasador USA w Polsce, co było wymownym sygnałem, że komplementy - komplementami, ale w sprawach żydowskich roszczeń wszystkie Władze występują tak, jakby wcale nie było żadnego trójpodziału. Nieomylny to znak, że w polityce są zasady niższej rangi i rangi wyższej. Zasada trójpodziału władz niewątpliwie należy do tych niższych.
Zarówno wizyta pana Dawida Harrisa, któremu towarzyszył pan ambasador, jak i niedawny wyrok Sądu Apelacyjnego pokazują, że rządząca Polską szlachta-gołota tak naprawdę niczego z rządem Stanów Zjednoczonych nie załatwiła. Jeśli bowiem dzisiaj wśród tamtejszych trójpodzielonych Władz nie ma jasności, czy Rzeczpospolita Polska jest państwem suwerennym, to o czym właściwie rozmawiał z prezydentem Bushem pan prezydent Kwaśniewski? O różnicy miedzy przodkiem a tyłkiem? Po jakiego diabła robiliśmy ministrem spraw zagranicznych "drogiego Bronisława", skoro Żydzi, jak gdyby nigdy nic, kontynuują wojnę psychologiczną przeciwko Polsce, a amerykańskie trójpodzielone Władze udzielają im pełnego wsparcia logistycznego? Na cóż zdały nam się słowotoki pana Władysława Bartoszewskiego, okupacyjnego Bohatera Obydwu Narodów, skoro wyrok Sądu Apelacyjnego oznacza powrót do punktu wyjścia?
Ale mniejsza o to; kto liczy, że szlachta-gołota zrobi coś dobrego dla Polski, ten sam sobie szkodzi. Bardziej interesujące wydaje się co innego. Załóżmy oto, że amerykańska Władza Sądownicza dojdzie do ostatecznego rozwiązania, iż Rzeczpospolita Polska jednak suwerennym państwem nie jest i wyda przeciwko niej wyrok skazujący. W jaki sposób będzie on egzekwowany? Taki np. Adolf Hitler, jak wydał wyrok na Polskę, to zwyczajnie ją okupował i tyle. Wymagało to oczywiście trochę bombardowań i innej krzątaniny, ale tak czy owak swego dopiął. No, ale Trzecia Rzesza była wobec Polski państwem nieprzyjacielskim, a nie sojuszniczym, a po drugie, to nie obowiązywał tam trójpodział władzy. Tymczasem w Stanach Zjednoczonych obowiązuje ten nieszczęsny trójpodział, no a poza tym, to są one naszym sojusznikiem i to w dodatku najważniejszym. Jak się załatwia takie sprawy między sojusznikami w warunkach trójpodziału władz? Może ktoś by nas uprzedził, na jakie znaki na niebie zwracać uwagę, a jakimi się nie przejmować?
Pan prof. Geremek, jeszcze jako szef naszej, hmm, dyplomacji, stał na nieubłaganym stanowisku, że Polska suwerennym państwem jest i jurysdykcji amerykańskich sądów nie podlega. Jednakowoż wynajął pana Witolda Daniłowicza, żeby w imieniu Polski przed amerykańskim sądem stawał, więc de facto poddał Polskę amerykańskiej jurysdykcji. O panu prof. Geremku mawiano, że jak jest na schodach, to nie wiadomo, czy schodzi, czy wchodzi. Ciekawe, co tak naprawdę myśli sobie ten pan prof. Geremek? Bo pan Witold Daniłowicz jest optymistą i uważa, że "nie będzie kłopotu" z wykazaniem, że Polska jest państwem suwerennym. To ciekawe; po ratyfikacji przez pana prezydenta Kwaśniewskiego traktatu akcesyjnego do UE "nie będzie kłopotu", chociaż dotychczas, jak widać, same z tym kłopoty. Czy ktoś nas tutaj nie robi w konia?

Stanisław Michalkiewicz


# 2
Name: Anonymous Unregistered
E-mail: klastk1@cmocast.net
Date: poniedziałek, 1, września 2003
ip: 12.247.16.232
Comment
Panie Michalkiewicz.
Polonia w USA jest rowniez zbulwersowana akcja Zydow, ktora wydaje sie byc nie tylko kolejnym, bezczelnym atakiem kol syjonistycznych na suwerennosc Polski, ale wyraznie wskazuje, ze moj rzad jes prowadzony na pasku przez umiejscowinych strategicznie w administracji Busha'a wscieklych Syjonistow. Jednym z nich jest Mr. Paul Wolfwitz, Zyd, Syjonista, ktory lojalnie i calym sercem oddany jest Izraelowi oraz partii Likud. Paul Wolfowitz jest GLOWNYM KONSTRUKTOREM planu inwazji USA na Iraq. Drugim Syjonista, szpiegiem Izraela (ktoremu to FBI udowodnilo), ktoremu do dzis udaje sie chodzic na wolnosci, malo tego, zasiadac w centrach wladzy USA jest Mr. Richard Perle...
Tych dwoch osobnikow plus ponad 200 innych potwierdzonych Syjonistow, zajmuje prominentne stanowiska w administracji Bush'a.

Nie ma watpliwosci, ze stanowisko sadu apelacyjnego na niekorzysc Polski jest podytkowane litera prawa. Jednak Polska jako panstwo niepodlegle powinna sie wypiac na jakikolwiek wyrok sadu w USA. Sad w USA nie ma bowiem jurysdykcji nad suwerennym panstwem.

Chyba ze....pan prezydent Kwasniewski uzna, iz jego ziomkowie powinni obrzezac Polske z resztek jej majatku narodowego i da im prawo do rozkradzenia go.

Przedziwna jest ta Polska.
Zdaje sobie sprawe z zagrozenia syjonistycznego i bezczelnych ich rzadan, a z drugiej strony wybiera na prezydenta bandyte, ktory sluzyl mordercom Polakow.
Przedziwni sa Polacy, ktorzy zdaja sobie sprawe z przeszlosci wielu politykow, a do Sejmu wybieraja skorumpowane do cna kreatury z PZPR, z ktorych wybiera sie pozniej premiera, ktorego przeszlosc jest tak skompromitowana, ze trudno normalnie myslacemu czlowiekowi dojsc do wniosku DLACZEGO POLACY SA TAK NAIWNI?
A moze to tylko glupota?
Tylko co to za roznica?


# 1
Name: Anonymous Unregistered
E-mail: janekstraw
Date: piątek, 29, sierpnia 2003
ip: 205.188.208.44
Comment
Co mial Pan na mysli piszac o szlachcie=golocie, rzadzacej w Polsce?
Z tego co wiem, to rzadzi glownie "nieszlachta", a szukanie winnych w grupach spolecznych, czy religijnych nieco przypomina mi miniony ( ? ) okres PRL-u.
Jan P.Strawinski


Name:
Email:
Password:
Comment: