Aby nie poszło równie lekko... - artykuł prof. Jerzego Przystawy Wysłane czwartek, 26, czerwca 2003 przez Krzysztof Pawlak |
Wprawdzie "darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby", to jednak, kiedy we wtorek, 24 czerwca, zobaczyłem w telewizji uśmiechnięte i zadowolone z siebie oblicze p. Jerzego Szmajdzińskiego, miłościwie nam panującego ministra Obrony Narodowej, nie mogłem powstrzymać odruchów wymiotnych. Pan minister donosił nam bowiem z radością, że oto największa nasza zaprzyjaźniona sojuszniczka, Bundeswehra, która się przezbraja, postanowiła sprezentować nam kilkadziesiąt najnowocześniejszych samolotów produkcji sowieckiej MiG-29, które odziedziczyła w spadku po, nieistniejącej od kilkunastu lat, armii naszej jeszcze większej sojuszniczki - NRD. Samoloty te są bezwarunkowo świetne i doskonałe, nawet, według słów pana ministra, lepsze i szybsze od najszybszych na świecie samolotów innych naszych NATO-wskich sojuszników. I dostaniemy je całkiem za darmo, za symboliczną kwotę jednego euro. Co więcej, nasi dobrodzieje zgodzili się oddać te cuda techniki bez uprzedniego remontu, tak abyśmy sami mogli doprowadzić je do stanu używalności. Najpierw myśleli, że wyremontują migi, ale, widocznie ulegli talentom negocjacyjnym naszych zawołanych negocjatorów i postanowili zrobić jeszcze lepiej, taka forma "ofsetu" - i pozwalają nam samym zająć się remontem. Będzie to znakomita pomoc dla naszych bezrobotnych inżynierów i techników o specjalności lotniczej. Przypomina się stary kawał, z czasów wojen na Bliskim Wschodzie, kiedy to Związek Sowiecki wspierał intensywnie Egipt i kraje arabskie i dostarczał im czołgów, armat i samolotów, całkiem tak jak dzisiaj Bundeswehra nam. Jak wiadomo, ten wspaniały sprzęt wojenny, został w ciągu kilku zaledwie dni całkowicie zniszczony. Potrzebne były nowe dostawy. Kawał opowiada, że wysoki przedstawiciel Sowietów, zapytywał odpowiednio wysokiego przedstawiciela Egipcjan, czy te samoloty i czołgi mają im dostarczyć od razu popsute i nie nadające się do użytku, czy też Arabowie sami je zniszczą? Poszliśmy dalej od Arabów, z których się śmialiśmy: wolimy od razu w postaci złomu. Wiadomo, co potrafią zrobić złote ręce polskich majstrów! Wystarczy popatrzeć na polskie drogi, po których jeżdżą setki tysięcy aut zachodnich, które tam były nienadającym się do niczego złomem, ale wyklepane i polakierowane - wyglądają czasem lepiej niż nowe. Nie wątpię, że i te migi z demobilu, jak się je wyklepie i odpicuje, będą w stanie obsłużyć niejedną wystawę, tylko kto jeszcze, jaki inny zacofany kraj na świecie, da się na to nabrać?
Witryna Jednomandatowych Okręgów Wyborczych